środa, 16 sierpnia 2017

302. Stopklatki (czyli ja bez żadnego trybu)

W czasie protestów o wolne sądy (głos z offu: WOLNE SĄDY! WOLNE SĄDY! WOLNOŚĆ! RÓWNOŚĆ! SOLIDARNOŚĆ!) regularnie pisałam na facebooku "stopklatki i wzruszenia", z krótkimi werbalnymi obrazkami tego, co przyuważyłam danego dnia. Jest to przyjemna dla mnie forma pisania i chętnie ją zachowam (a przy okazji może mi się kiedyś uda zebrać wszystkie stopklatki z tamtego okresu w jeden wpis, na razie możecie je wyszukać wpisując tag #stopklatki i ograniczając wyszukiwanie do moich postów, ale to działa tak sobie).

Póki co kilka stopklatek z ostatnich 10 dni, czyli od kiedy jestem na urlopie.

* * *
Na Suwalszczyźnie w wielu sklepach ogłoszenia na szybie "dam pracę". To dla mnie nowość. Kiedyś praca w sklepie była załatwiana po znajomości, a wakaty rozchodziły się zanim właściwie zaistniały. Dzisiaj jedno za drugim ogłoszenia. Każą wątpić w wysokie bezrobocie. I to nie tylko w Gołdapi, ale także w mniejszych miejscowościach, w Przerośli też.
* * *
Niedaleko domu moich rodziców spory kawałek ziemi kupił p. Antoni Ptak, ten miliarder spod Łodzi (jego majątek jest szacowany na 1,7 mld, gdzieś przeczytałam). Zbudował całkiem przyjemne dla oka domy, aktualnie przygotowuje chyba stadninę, bo na jego polach przyuważyliśmy z 20 koni tej samej maści. Samochody z jego pracownikami (obrandowane Ptak Fashion) jednoznacznie i znacząco zwalniały przejeżdżając przed domem moich rodziców, bo pies może wyskoczyć, bo ludzie tu mieszkają. Tam jest taka wąska polna piaszczysta droga, ale prosta i gładka i widać już asfalt, stałe miejsce rozpędzania się okolicznych mieszkańców.
* * *
W całej Przerośli nie udało nam się kupić Coli Zero. "Czasami przywożą, ale szybko schodzi". Cola zwykła wszędzie i w każdym rozmiarze.
* * *
Dużo sklepów z odzieżą używaną w Gołdapi. Ubrania w całkiem dobrym stanie i niezłe stylem w przedziale 8-30 zł. Obkupiłam się oczywiście.
* * *
Mc Donalds w Łomży oblegany. W jedną stronę czekaliśmy 40 minut na realizację zamówienia. W drugą - jakieś pół godziny.
* * *
Za to Mc Donalds w Łasku (droga na Wrocław, trochę za Łodzią na S8) jakby mniej zatłoczony. Co druga osoba z obsługi mówiąca średnio po polsku, z bardzo wschodnim akcentem. Wiedziałam, że jest bardzo dużo Ukraińców w wielkich miastach, ale na stacji benzynowej w środku niczego?
* * *
Plaża Poniatówka w Warszawie w piątkowy ciepły wieczór. Ogniska, grille, piwko (oraz panowie, co to za dnia chodzą po pociągach na stacjach i po plażach nadmorskich i wołają "piiiiiwooo jaaaaassssne"), kocyki, psy i ogólne swawole. Nadal nie mogę się nacieszyć tym, co udało nam się odzyskać. Dziesięć lat temu Wisła nie istniała w naszych weekendowych ścieżkach i nic nie wskazywało na to, żeby to miało się zmienić.
* * *
Autostrada A2 z Warszawy jakaś taka nieprzyjemna, ludzie jadą agresywnie, skaczą z pasa na pas, trudno przewidzieć, co za chwilę zrobią, a na autostradzie przecież nie mogę jechać na pamięć i ze stałą prędkością, tylko muszę tak, jak kolegi. Dynamikę dostosować do tego, co się w danej chwili dzieje. Hamować, gdy oni hamują, nawet jeśli nie wiem dlaczego. I wracać na prawy pas od razu po wyprzedzaniu.
Za to droga szybkiego ruchu S8 za Łodzią przyjemna i harmonijna. Jedzie się bez napięcia.
* * *
Odpoczywam.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz