wtorek, 15 sierpnia 2017

301. Ślęża

27 000 kroków po szeroko rozumianej Ślęży.
Ledwo żyjemy.

Na samym początku się zgubiliśmy, bo w przewodniku było, że żółty szlak zaczyna się tuż za wysokim murem poprawczaka, a poprawczak miał co najwyżej płot z siatki, więc nasze algorytmy wewnętrzne się pogubiły, a my wraz z nimi.

Jak już zdecydowaliśmy się nim pójść pomimo braku oznaczeń, to zaraz się okazało, że jesteśmy jakimiś totalnie no-lajfami, bo my do góry dysząc ostatnimi płucami, a z góry coraz to mniejsze dzieciaki schodziły. Pełne energii, wiadomo. A potem wyprzedził nas rowerzysta. W górę, w sensie. Nie wiemy, jak on to zrobił, bo większość drogi to były kamienie ułożone w schody. A my nadal ledwo dyszeliśmy.

Dopiero na szczycie wyszło na jaw, że z drugiej strony jest wejście łagodniutkie i nie za długie, bezpośrednio z przełęczy Tąpadły, gdzie to diabeł podobno tupnął nóżką, a zejście do Sobótki (to, które dla nas było wejściem) nie jest jakoś dramatycznie trudne, stąd te czteroletnie dzieci z plecaczkami i tenisówkami.

Więc zeszliśmy tym łagodniutkim, a potem dawaj jeszcze z 10 km po poziomicy czarnym szlakiem, co by wrócić do auta. Ta poziomica była miejscami pionowicą, a z każdym kilometrem nawierzchnia coraz bardziej przeszkadzała (drobne ostre kamienie w ramach drogi). W sumie 500 metrów w górę i 500 w dół.

Ostatnie kilometry zrobiliśmy na ostatnich nogach, a potem w te pędy do sklepu, bo przecież dzisiaj wszystko zamknięte, więc dokonaliśmy tradycyjnego armageshopu.

notetoself: nie rób zakupów na głodniaka.
notetoeverybody: NIE LUBIĘ CHODZIĆ PO GÓRACH.

Co nie zmienia faktu, że było pięknie. I trochę fajnie też.

A kościół na szczycie jest cudownym uosobieniem kiczu i przedziwnych upodobań. Najfajniejszy był pirat z Karaibów przy ołtarzu. I magnesik 3D hologramowy z
papieżem Franciszkiem. A wydawało mi się, że u nas to tylko naszego papieża się sprzedaje.
niekochane dzieci lex szyszko

las i drzewa
święty pirat z karaibów

różne dziwne w podziemiach kościoła

niebezpieczne znaki, uwaga schody

uwaga zły pies

daleko jeszcze? 







-->

1 komentarz:

  1. To mi przypomina nasze poprzednie wakacje. Według mapy żółty szlak na ruiny zamku Radosno odbiegał od zielonego i niebieskiego szlaku jakiś kilometr od schroniska. Taak, na miejscu niebieskiego szlaku w ogóle nie było, a jak się okazało poniewczasie (i nadrobieniu z kilometra w dół, a później niestety z powrotem w górę), żółty szlak odbijał tuż za szlabanem przy wejściu do lasu. Ale później było już miło, szło się granią, a ruiny robiły wrażenie (całość z melafiru).

    OdpowiedzUsuń