środa, 8 marca 2017

280. Veturilo zamiast kawy

Ze stacji metra na Wydział mam jakieś 900 metrów. Pieszo się idzie z 10 minut, może mniej, gdy człowiek w niedoczasie. Przy metrze jest stacja rowerów Veturilo. Przy Wydziale też. Niebezpośrednio, bo przy Dubois, ale pomyślałam sobie, że te kilka zaoszczędzonych minut i mikroporcja endorfin mogą być fajnym pomysłem z rana.

Apkę ściągnęłam sobie jeszcze w metrze, syn mi doradził, że szybciej się wtedy pożycza. Podeszłam do roweru, włączyłam odczytywanie QR kodu i już byłam w ogródku witałam się z gąską, gdy ...
- Czy zgadzasz się na nowy regulamin? - zapytała mnie apka.
- Zgadzam się - kliknęłam bez zastanowienia.
- Czy zgadzasz się na nowy regulamin - powtórzyła apka.
- Tak jest, Wysoki Sądzie, zgadzam się - kliknęłam po raz drugi.
- ALE CZY NA PEWNO? - spytała apka po raz trzeci. I po raz czwarty.
Nie przekonałam jej.*

Podeszłam więc do stojącej dotykowej machiny udzielającej rowerów i spróbowałam się z nią dogadać. Wpuściła mnie na moje konto (numer telefonu + PIN) i zapytała, który chcę wziąć rower. Wpisz jego numer. Bardzo śmieszne, pomyślałam, stoję przy machinie, rowery są tam, ja tu, ok, wybiorę jakiś bliski rower, żebym nie musiała tego pięciocyfrowego numeru pamiętać za długo. Wprawdzie mam niezłą pamięć krótkotrwałą, ale mimo wszystko. Wklepałam więc najbliższy numer, machina udzieliła roweru, i znowu, już witałam się z gąską, już byłam w ogródku, gdy ...

- NIE WEŹMIESZ MNIE - powiedział rower - NIE WEŹMIESZ. Nie pali mi się lampka, powinnaś chyba odczepić łańcuch, numer kodu łańcuchowego masz na machinie, ale co z tego, że łańcuch z kodem nie jest do niczego przyczepiony. NIE DAM CI SIĘ.

Wróciłam do machiny. Podziękowałam serdecznie ze rower, oddałam go grzecznie i pomyślałam, że o tej porze pewnie bym już dochodziła do Stawek, gdybym wybrała się pieszo. Próbowałam jeszcze wyjaśnić machinie, dlaczego oddaję, ale nie dość, że klawiatura była mniej lub bardziej w układzie niemieckim (Y z Z są zamienione), to jeszcze nie przepuszczała, gdy się chciało zatwierdzić informację, że "ZABLOKOWANE".
Machina nie lubi informacji zwrotnych i należy się z tym pogodzić.

W ramach ostatniej szansy podeszłam ponownie do tego pierwszego roweru, co to wymagał mojej zgody i nie chciał w nią uwierzyć. Ponownie i już trochę od niechcenia spróbowałam go ogarnąć QR kodem. I stał się cud! Rower został wypożyczony!

Wsiadłam, przymocowałam torbę do bagażnika (fajne są, trzeba im przyznać) i pojechałam w stronę Wydziału. Po trzech minutach już byłam na miejscu i w duszy podziękowałam wszystkim siłom opatrznościowym, że na stacji rowerowej przy Dubois było jedno miejsce wolne. Podprowadziłam pojazd, lekko podniosłam, wsunęłam co tam trzeba wsunąć i stacja zakliknęła, że wszystko ok, a potem zaświeciła się na zielono. Szczerze mówiąc nie mam pojęcia, co bym zrobiła, gdyby tego wolnego miejsca nie było. Dziecko twierdzi, że wystarczyłoby przymocować rower do dowolnego stojaka łańcuchem na kod, ale ja tam mu nie wierzę. A gdyby mi kodu nie chciało podać?

Jak już dotarłam do biurka, sprawdziłam jeszcze, co się zadziało w mojej apce i czy aby zaraz nie będzie na mnie krzyczeć, że nie oddałam roweru i płać mi hajsy, droga kobieto. Nie będzie. Pierwszy rower oddany od razu (miałam go z 15 sekund, a naliczył 2 minuty), cena za przejazd: "nieważny". No ja nie wiem. Dla mnie całkiem "ważny". Drugi rower miałam przez jakieś 3,5 minuty, więc cena wyszła 0 zł, skoro do 20 minut jest za darmo.

Nie jestem przekonana, że będę z tego korzystać codziennie, bo jednak dawka błędów w zakresie user experience mnie mocno zniechęciła. Ale jedno jest pewne: przynajmniej się obudziłam, ja, mój mózg, moja pamięć, moje zdolności manualne i matematyczne oraz wszystkie moje zgody, PINy i inne hasła.

Sport to zdrowie!


*Dziecko zeznało, a ono jest ogólnie w tych tematach obeznane, że apka uwierzy w zgodę na nowy regulamin, gdy człowiek w ustawieniach wpisze swój numer PESEL. Logika tego działania mnie nieco powaliła, ale rzeczywiście to działa. Polecam! 

1 komentarz:

  1. jak w porównaniu z paryskim Vélibem? widzę, że oddawanie przynajmniej teoretycznie w veturilo prostsze, tu trzeba koniecznie mieć miejsce wolne, nie można obok przypiąć.

    OdpowiedzUsuń