niedziela, 24 stycznia 2016

253. Biuro podróży czy wyjazd samodzielny? Poradnik dla początkujących.


Sama nieraz stałam przed tym wyborem i nie zawsze podjęłam dobrą decyzję. Czasami okoliczności były rozstrzygające, czasami nie miałam czasu na myślenie (to dość przyjemny stan, zapewniam). Wraz z doświadczeniem nauczyłam się łączyć obie opcje i wybierać z nich to, co dla mnie najistotniejsze.

A mianowicie - czy na wakacje jechać z biurem podróży czy planować wyjazd samodzielnie?

Wyjazdy organizowane przez biura podróży są postrzegane jako droższe (bo przecież biuro musi na nas zarobić), mniej oryginalne (bo oferta jest ograniczona), bardziej bezpieczne (bo przecież ktoś nade mną czuwa), przewidywalne (wiesz dokładnie, gdzie trafisz i co się będzie działo) oraz bardziej konwencjonalne (jedziesz na plażę albo zwiedzasz zabytki, większej przygody się nie przewiduje). Natomiast wyjazdy organizowane samodzielnie zdają się być tańsze (bo przecież płacisz bez prowizji) i bardziej ciekawe (skoro jedziesz tam, gdzie chcesz i kiedy chcesz) oraz nieco mniej bezpieczne i być może mniej komfortowe (skoro o wszystko musisz sam zadbać).

Ale wiadomo, diabeł tkwi w szczegółach.

Zanim więc zadzwonisz do biura podróży lub zalogujesz się na ich stronie, czy też zanim kupisz bilet samolotowy bezpośrednio w liniach lotniczych, pozwól, drogi czytelniku, że zadam kilka pytań, żeby Ci było łatwiej się zdecydować.


1. Ile masz czasu do wyjazdu?

Jeśli do wyjazdu zostało Ci parę dni, to szanse na to, żeby samodzielnie coś zaplanować i nie wydać na to fortuny, ani nie spędzić na tym planowaniu najbliższych siedmiu nocy (bo zakładam, że w ciągu dnia pracujesz) są niewielkie. Najlepiej poszukaj wyjazdów last minute - np. Itaka - przeczytaj jednak bardzo dokładnie, za co płacisz, a co nie wchodzi w cenę (zwróć np. uwagę na liczbę posiłków, szczególnie w dzień przyjazdu i wyjazdu w zestawieniu z godzinami wyjazdu i powrotu) i doceń to, że płacisz niewiele za sam wyjazd, bo biuro podróży woli je sprzedać po kosztach niż stracić, więc być może będziesz miał większy budżet do wykorzystania na miejscu.

Jeśli masz więcej czasu, czyli kilka tygodni lub nawet miesięcy, to sytuacja wygląda inaczej. Wtedy można się przyjrzeć tanim biletom samolotowym. Warto też sprawdzić rozmaite serwisy z wynajmem pokojów (airbnb albo inne bookingi) i ewentualny koszt wypożyczenia samochodu, którym dojedziesz z lotniska lub będziesz przemieszczał się na miejscu. Można też pokombinować w tym planowaniu - część zorganizować samodzielnie, w części natomiast oddać się w ręce specjalistów.

Im więcej masz czasu, tym więcej szans na fajną i niesztampową wycieczkę. Mój wyjazd do Stanów sprzed 3 lat zaczęłam planować w grudniu. W styczniu kupiłam bilety samolotowe, w lutym ogarnęłam niektóre noclegi, w marcu zarezerwowałam samochód w wypożyczalni (to była całkiem ładna historia), a i tak potem na miejscu musiałam się na bieżąco organizować i dostosowywać do rzeczywistości.

2. Dokąd jedziesz?

Niektóre destynacje (nienawidzę tego słowa, ale poczułam wewnętrzną potrzebę, by je użyć, nie mam pojęcia czemu) są bardziej turystyczne, inne mniej. Jeśli chcesz np. pojechać na wyspy greckie, warto chociaż przejrzeć ofertę biur podróży. Czasami można znaleźć przemiły hotelik, który będzie spełniał nasze oczekiwania w zakresie zakwaterowania, a który nie jest dostępny inaczej niż przez biuro podróży. Dla właścicieli pensjonatów współpraca z agentami jest bardzo korzystna - umowa jest podpisana na cały sezon i nie muszą się już martwić o klientów. Dlatego w niektórych miejscowościach oferta biur podróży będzie dużo ciekawsza niż oferta samodzielna. Dokładnie tak było na Krecie, gdzie wylądowałam parę lat temu. Oferta skrojona pod potrzeby turystów grupowych. Ofert indywidualnych jak na lekarstwo.


Jeśli jednak wybierasz się w niezbyt jeszcze wyeksploatowane miejsce lub jeśli masz ochotę na wyjazd niestacjonarny - warto samemu poszukać miejsc noclegowych - biura podróży proponują zazwyczaj tygodniowe pobyty i ciężko będzie znaleźć coś na jedną noc.

Czasami zdarza mi się przeglądać serwisy z biletami samolotowymi i szukać jakiegoś miejsca, o którym nie wiem nic, a dokąd mogłabym dolecieć za niewielkie pieniądze. Potem jednak sprawdzam, czy biura podróży też tam latają, bo taki tygodniowy wyjazd kupiony w ostatniej chwili może wyjść taniej niż bilet samolotowy kupiony w droższej taryfie.
A przecież chcę się tam tylko tam.

3. Jak wielki masz budżet?

Wyjazdy organizowane przez biura podróży wcale nie muszą być droższe od wyjazdów samodzielnych. Przede wszystkim biura mają możliwość negocjowania lepszych cen - tak z liniami samolotowymi, od których czarterują samoloty, jak i z właścicielami hoteli, pensjonatów i innych usług, które nam później proponują. Nie bez znaczenia jest również fakt, że biuro woli sprzedać miejsce po taniości niż na nim stracić, więc w ostatniej chwili przed wyjazdem można polecieć przy naprawdę niewielkim budżecie, acz to ma oczywiście konsekwencje w postaci jakości usługi.

Zauważyłam też, że biura podróży mogą mieć niezłe ceny na dodatkowe wycieczki już na miejscu. Tu nie ma reguły - warto się przejść po mieście i sprawdzić, co proponują lokalsi, ale ceny wynegocjowane przez dane biuro bywają całkiem atrakcyjne i obejmują zazwyczaj opiekę polskojęzycznego przewodnika, co dla niektórych może mieć znaczenie. Pamiętam, jak w Czarnogórze pojechałam z wycieczką rosyjską na jeden dzień do Albanii. Dla mnie znakomite doświadczenie, przede wszystkim dlatego, że lubię zwiedzać samodzielnie i bardzo nie chciałam jechać z ekipą polską, której miałam już serdecznie dość od pierwszego dnia, ale dla kogoś, komu zależy na opowieściach o mijanych zabytkach i krainach, takie rozwiązanie może być niekomfortowe.

Wyjazd organizowany samodzielnie może być nieco tańszy, ale z doświadczenia wiem, że zazwyczaj i tak wychodzi drożej. Nie wynika to tylko z tego, że biura podróży mają lepsze ceny na miejscu, ale raczej z tego, że jak już sobie coś sami zaplanujemy, to chcemy zobaczyć wszystko i na własnych warunkach, więc decydujemy się na większą liczbę hoteli, przejazdów, muzeów i jadamy w fajniejszych knajpach, co ostatecznie winduje dość konkretnie budżet wycieczki. Na wyjeździe zorganizowanym przez biuro podróży zazwyczaj zadowoli nas posiłek stołówkowy i nie będziemy szukać szczęścia na mieście. Przecież już za to zapłaciliśmy.

4. Jak dobrze znasz języki obce i język lokalny?

Wbrew pozorom to pytanie nie jest bez znaczenia. Jeśli ani Ty, ani Twoi towarzysze nie mówią w żadnym języku obcym, wyjazd z biurem podróży będzie zwyczajnie łatwiejszy. Po co masz się męczyć z przeszukiwaniem obcojęzycznego internetu i z komunikacją z ludźmi na miejscu (najpierw mailową, potem na żywo). Biuro podróży to za Ciebie załatwi. Jeśli mówisz dobrze po angielsku i wybierasz się do kraju, gdzie chociaż część osób się w tym języku dogada, możesz próbować szczęścia w samodzielnym organizowaniu wyjazdu. Jeśli jednak jedziesz w region, w którym ludzie posługują się kompletnie nieznanym Ci językiem i alfabetem, pamiętaj, aby w ramach przygotowań zadbać o kontakt z jakimś tłumaczem lub przewodnikiem na miejscu. Nie tylko z powodów praktycznych, ale również po to, żeby łatwiej Ci było potem negocjować ceny, żeby trudniej było Cię oszukać, a także, żebyś był bardziej bezpieczny z kimś, kto rozumie zwyczaje i oczekiwania lokalne. Bardzo mi się to przydało w Gruzji, gdzie opieka przewodniczki naszej niewielkiej grupy blogerów, była cudownie ubogacająca i dawała mi możliwość dużo szybszego i sensowniejszego poznawania tamtejszej kultury.

Biuro podróży to nie tylko pośrednik w kupowaniu wyjazdu, to także organizator i ktoś, kto się zna na regionie, do którego się wybierasz. Ma tam wypracowane ścieżki i zna ludzi, którzy Ci pomogą w czasie pobytu.

5. Jak bardzo jesteś francuskim pieskiem?

Wyjazd z biurem podróży jest dość przewidywalny. Liczba gwiazdek hotelu powie Ci, czego możesz się po nim spodziewać i jakiej jakości będzie usługa, którą otrzymasz. Z internetu dowiesz się, czy jest na miejscu basen, a z opinii wcześniejszych klientów - czy jedzenie jest smaczne, dojazd przyjemny i czy nie ma karaluchów w łazience. Jeśli te wszystkie elementy są dla Ciebie ważne i z góry chcesz wiedzieć, jak będzie wyglądał Twój pobyt - wybierz się na wakacje z biurem podróży i to raczej z tym o lepszej renomie.

Jeśli jednak jesteś gotów na zmiany programu i lubisz spontanicznie podejmować decyzje, być może wyjazd organizowany samodzielnie będzie dla Ciebie ciekawszym rozwiązaniem. Z jednej strony możesz sobie zaplanować imprezę totalnie low-costową, gdzie nie będzie miało dla Ciebie znaczenia, czy nocujesz w hotelu, czy na kempingu, czy w hamaku rozwieszonym na plaży. Z drugiej strony - w miarę potrzeby możesz przecież wykupić sobie noclegi w hotelu wielogwiazdkowym, w którym obsłużą Cię tak, jak z biurem podróży to nie jest możliwe, proponując usługi concierge'a i inne dodatkowe atrakcje, szyte na miarę. Biuro podróży musi przecież dostosować swoją ofertę do standardowego klienta i poczynić pewne założenia, z którymi nie zawsze będzie Ci po drodze.

Jeśli więc masz podniebienie francuskiego pieska, a Twoje plecy się wysypiają wyłącznie na materacu z włókna kokosowego, zadbaj o swój wyjazd samodzielnie. Sam lepiej wiesz, jak sobie sprawić przyjemność.

6. Co chcesz robić na miejscu?

Wiele lat temu pojechałam z biurem podróży do hotelu na Majorce. Zależało mi na odpoczynku na plaży i nad basenem, zapakowałam tonę książek (jeszcze nie miałam kindla) i wyjechałam na słońce, żeby odespać bardzo trudny rok. Po trzech dniach zaczęło mnie oczwyiście nosić, więc wynajęłam samochód, żeby zwiedzić wyspę, ale i tak doceniłam możliwość powrotu do hotelu, gdzie obsługa o mnie dbała, a ja nie musiałam myśleć o niczym, a już w szczególności nie musiałam podejmować żadnej decyzji, o tym, gdzie nocować, gdzie zjeść kolację, i gdzie pojechać następnego dnia.

Trzy lata temu zorganizowałam sobie 5-tygodniowy wyjazd do Stanów Zjednoczonych całkowicie samodzielnie. Zaplanowałam główne elementy (przeloty i przejazdy wynajętym autem), oraz pi razy drwi wiedziałam, gdzie będę nocować w ramach couchsurfingu, a kiedy skupię się na hotelach. Decyzje podejmowałam codziennie, po wielokroć. W temacie trasy, którą chcę pojechać. W kwestii parków i miast, które chcę zwiedzić i te, z których chcę uciec (vide: Gran Canyon). I w zakresie każdego posiłku i prawie każdego noclegu. Odpoczywałam "aktywnie" i byłam zachwycona tym, że nie mam najmniejszego pojęcia, co będę robić nazajutrz.


Zakładam, że Twoje potrzeby w zakresie wakacji są gdzieś pomiędzy. Być może chcesz, żeby Ci wszystko podano na tacy, a Ty tylko wyjmiesz kartę kredytową, a być może potrzebujesz przygód i jesteś control-freakiem, więc chcesz mieć wpływ na każdy dzień i każdą noc.

7. Z kim jedziesz?

No właśnie. Znajomi. Rodzina. Dzieci.

Zależnie od tego, z kim się wybierasz na wakacje, inaczej będziesz planował i poddawał się propozycjom. Im większa ekipa, tym trudniej podjąć wspólną decyzję - może warto, żeby ktoś za Was decydował, organizator wewnętrzny, albo biuro podróży? No chyba, że lubicie się kłócić.

Jak jedziesz z dziećmi, to mocną stroną wyjazdów z biurem podróży są tzw. animacje, organizowane w hotelach. Młodzi i radośni animatorzy zajmą Twoje dziecko, gdy Ty będziesz sobie spokojnie leżał nad basenem. Czasami ważna jest też obecność innych dzieci. Wyjazd na Sycylię z 6- czy 7-letnim Młodym celowo zaplanowałam w ogromnym hotelu (400 pokojów), żeby mieć pewność, że sama tam kogoś poznam i że on również znajdzie dla siebie towarzystwo.

Jeśli Twoim zamiarem jest romantyczny wyjazd we dwoje, to masz dwie opcje - albo sam wszystko zaplanujesz, od A do Z, i zadbasz o każdy szczegół, poświęcając temu całkiem sporo uwagi, albo wręcz przeciwnie - wybierzecie wystarczająco dobry hotelik w ramach wystarczająco dobrego biura podróży, żeby poświęcić się swojej obecności. Wtedy warto sprawdzić, czy łóżka są na pewno małżeńskie i czy obsługa donosi jedzenie do pokoju.

A jeśli nie lubisz ludzi i potrzebujesz świętego spokoju? Lepiej sam sobie zorganizuj wyjazd. Turyści potrafią być bardzo męczący. Nie wszyscy mają te same standardy i nie zawsze będą się zachowywać zgodnie z kindersztubą, którą Ci wpojono za młodu. Opowieści o ludziach rzucających się na stoły z jedzeniem nie są legendami. Sama to widziałam w Maroko, dokąd pojechałam z niedrogim biurem podróży. Wprawdzie w hotelu mieszkałam tylko przez trzy dni - taka forma przelotu była wówczas najtańsza, więc z Agadiru wyruszyłam autobusem do Marrakeszu - jednak w naszym ośrodku średniej klasy zdążyłam przyjrzeć się tym "trudniejszym" klientom, którzy bez żadnej żenady wynosili góry jedzenia z jadalni w torbach i torebkach, żeby nie musieć później kupować posiłków. Przykro się na to patrzyło.



* * * 

Ostatnio siedziałam z mądrymi kobietami i rozmawiałyśmy o celach życiowych oraz o tym, jak je osiągać i jak się do tego motywować. Jedno zdanie mi utkwiło: "jak tylko zdam sobie sprawę, czego rzeczywiście chcę, to nie mam problemu, żeby to zrealizować". Tak samo jest z podróżowaniem. 

Najpierw więc zastanów się, czego chcesz. 


Tekst powstał we współpracy z biurem podróży Itaka

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz