piątek, 4 grudnia 2015

251 Alma24 + Coolomat czyli jestem geekiem

- Naprawdę w tych trzech torbach papierowych zmieściły się towary za 400 złotych? - zadałam sobie pytanie przenosząc zakupy z coolomata do bagażnika samochodu. - Widocznie kupiłam bardzo małe i drogie produkty - pomyślałam i pojechałam prosto do domu. Byłam bezpośrednio po treningu krav maga, który się odbywał głównie w parterze, więc bardzo potrzebowałam prysznica. Bardzo bardzo.

zdjęcie własne, targ w Batumi, Gruzja
Coolomat to taki paczkomat, ale dla zakupów spożywczych - de facto jest to lodówka z przegródkami, w których czekają na Ciebie zakupy. Projekt jest nowiutki, na razie urządzeń jest 5 w Warszawie, a producent współpracuje ze sklepem internetowym alma.24. System jest prosty - robisz zakupy w internecie, kurier je zawozi za darmo do coolomatu, odbierasz je w wyznaczonych godzinach, przy czym jeden z odcinków czasowych trwa od 19.00 do 11.00 dnia następnego. Jest to więc bardzo wygodne dla osób, które nie mają czasu na czekanie na kuriera w domu, a wracają na tyle późno, że na odbiór osobisty już umówić się nie da.

(Zdjęcia Coolomatu można znaleźć na przykład tutaj)

Zakupy zaczęłam wczoraj, sfinalizowałam dziś ok. 13.00, a na Statoilu, gdzie ten akurat stoi, byłam po 21.00. Do domu dotarłam z kwadrans później i pomyślałam, że następnym razem poproszę o pakowanie w torby plastikowe, głównie ze względu na uszy, bo te papierowe to wyglądają ładnie tylko na filmach amerykańskich, za to są kompletnie nienośne, gdy ma się ich trzy sztuki, a oprócz tego torebkę, komputer i torbę sportową. Ale spoko, jestem kobietą pracującą. Dałam radę.

W domu coś mnie tknęło, że jednak jest tego za mało. Zaczęłam sprawdzać. I dupa blada, połowy rzeczy nie ma, w tym świeżego pieczywa, melona, kawy, nabiału w wielu postaciach i chemii też nie. Ani worków na śmieci. Odszukałam numer do Almy24 i modliłam się, żeby o 21.30 ktoś jeszcze tam odbierał telefony od zrozpaczonych klientów. Miałam szczęście. Pani wysłuchała problemu i trochę się zdziwiła, że tak się zdarzyło, więc zaproponowała, że zaraz do mnie oddzwoni.

A ja zaczęłam odtwarzać.
Podjechałam pod Coolomat, wbiłam swoje hasło do odbioru. Na szczęście automat do mnie nie gadał, to jedna z cech paczkomatów inpostu, której bardzo nie lubię, bo nie lubię być traktowana infantylnie. Coolomat mnie poinformował, że mam otworzyć pojemniki, których numerki do mnie migają. Były ich trzy. Dwa inne były zaznaczone na szaro - pomyślałam, że jakieś nieaktywne, a może są tam zamówienia innych klientów? Wyjęłam swoje zakupy, trochę się przy tym wkurzając, że muszę je pakować ponownie do torebek, bo kurier wyjął z nich poszczególne produkty i wsadził luzem - inaczej by się nie zmieścił. Nawet zdjęcie zrobiłam, żeby się z Wami tym podzielić.





Następnie podeszłam do ekranu, na którym widniała informacja, że mam już 0 sekund, żeby otworzyć odpowiednie pojemniki (no ale ja już je zdążyłam zamknąć), więc kliknęłam na opcję "zakończ zakupy" i pojechałam do domu. Po drodze dostałam jeszcze smsa, że zakupy zostały odebrane i że bardzo serdecznie dziękują.

No ja im również...

Zamiast pani z Almy24 po kwadransie oddzwonił do mnie pan z Coolomatu. I spytał, jak to wszystko wyglądało, po czym uświadomił mnie, że kiedy klikałam na "zakończ zakupy", to był tam jeszcze jeden przycisk "otwórz następne". I gdybym była na niego kliknęła, to by się były otworzyły te dwa zaszarzone pojemniki, o których myślałam, że nie moje. Ha. Gdybym była go zauważyła, to bym była kliknęła. Usability i user experience to są całkiem skomplikowane dziedziny wiedzy....

Bardzo mnie przeprosił, rzecz jasna i obiecał, że załatwi kuriera, żebym nie musiała już jechać ponownie. Trochę na to nalegałam, bo to wprawdzie tylko kilka kilometrów, ale ja naprawdę potrzebowałam wejść pod prysznic. Pan się wykazał zrozumieniem dla moich potrzeb higienicznych, więc chwilę porozmawialiśmy.

O tym, że to są początkowe egzemplarze i nie wszystko jeszcze działa tak, jak powinno. O tym, że wprawdzie nie jestem pierwsza, której się coś takiego wydarzyło, ale jestem pierwsza, która miała zakupy w tylu pojemnikach. O tym, że Coolomat to lodówka i nie udało im się w tych egzemplarzach wbudować czujnika otwarcia drzwi. Pytałam o czujnik wagi, taki jak w samoobsługowych kasach w Carrefourze. Niestety też nie. No to zapytałam, czy ten kolor wyświetlających się dodatkowych pojemników nie mógłby być inny niż szary, bo szary oznacza "nieaktywny" i nijak nie każe myśleć o tym, że tam coś dla mnie jest. A jeśli nie kolor, to może niech w smsie będzie napisane, że masz do odbioru zakupy w 5 pojemnikach. Ostatecznie najbardziej spodobał się mój pomysł, żeby przycisk "zakończ zakupy" stawał się aktywny dopiero po naciśnięciu przycisku "otwórz następne". Zwykły warunek "if".

Pan mnie ponownie przeprosił, a ja mu wyjaśniłam, że jestem geekiem i że brałam pod uwagę, że coś może wyjść inaczej niż powinno, ale spróbować przecież musiałam. Przetestować na sobie. Zapomniałam tylko zapytać, kiedy będą Coolomaty na Mokotowie. Bo sam pomysł jest świetny. A że realizacja napotyka pewne kłopoty wieku dziecięcego? No cóż, przynajmniej się do czegoś przydałam :)

O, domofon dzwoni.
O tej porze nie powinnam już jeść bagietki, prawda?



2 komentarze:

  1. Tak to jest jak się trafi na klienta-geeka :) Ale bardzo fajna opcja z tym coolmatem - co prawda mnie teraz łatwiej zastać w domu ale za dawnych pracowych czasów to by mi się ta opcja przydała.

    OdpowiedzUsuń
  2. tam zaraz geekiem. było powiedzieć "blogerę jestę"!

    OdpowiedzUsuń