niedziela, 2 sierpnia 2015

241. Robienie nic.

W ten weekend nie zrobiłam nic.

A konkretnie to poszłam z przyjacielem w miasto, wypiłam cztery piwa, zjadłam talerz muli, poznałam kilka fajnych osób, wróciłam grzecznie do domu, wyprawiłam dziecko na obóz, byłam na bazarku i u pana rolnika, zrobiłam sobie obiad (i całą masę innych posiłków), podbałam o ciało, wyszłam na Godzinę W, poryczałam sie, nakręciłam filmik, zmontowałam filmik, wrzuciłam filmik, napisałam kilka postów na facebooku, narysowałam komiks na fejsa lumpiatej, zrobiłam kilka zdjęć, obejrzałam do końca Daredevil i zaczęłam drugi sezon Sillicon Valley, porozmawiałam na messengerze z kilkunastoma osobami i co najmniej połowa tych rozmów była ważna, poszukałam nowej używanej pralki, nie znalazłam nowej używanej pralki, wysłałam jakieś trzydzieści smsów, napisałam pięć maili, zainstalowałam periscope, przypomniałam sobie, że mam snapchata, wymyśliłam kilka notek na lumpiatą w krainie seksu, potestowałam pewne produkty, zaczęłam kompletnie nowy projekt pisaniowy, poguglałam, poczytałam, wyspałam się (dwa razy!) i ogarnęłam trochę mieszkanie.

Przede mną jeszcze dalsze dbanie o ciało, dalsze maile, dalsze gotowanie (głodna jestem!), może jakieś brzuszki i tyłki, może jakiś spacer albo chociaż rower, może jakieś wyjście wieczorem i na pewno napisanie paru rzeczy i uruchomienie pewnej ankiety, potrzebnej mi do pisania.

Tak, w ten weekend nie zrobiłam nic.

Możesz mnie dodać na snapie ;)  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz