niedziela, 26 lipca 2015

240. Sama w tłumie

Tło muzyczne do notki. Gaba Kulka. Bosso. 




Chyba pisałam już o tym, że czasami potrzebuję resetu.

Wchodzę wtedy do swojej izdebki, chowam się pod kołdrą i nie odzywam się do nikogo. Odpoczywam. Taka moja wewnętrzna medytacja i uspokojenie po burzy. Jak już się wyśpię i obejrzę wszystkie seriale, to zdarza mi się wyjść z domu. Do knajpy, bo nie chce mi się gotować. Na kawę, bo w domu zabrakło kapsułek. Albo zwyczajnie posiedzieć na słońcu, bo mieszkam w całkiem dobrze wyizolowanej kamienicy i nawet w te największe upały mogłam się przykrywać kocykiem, bo ciągnęło od murów.

Dzisiaj wypowiedziałam na głos tylko kilka bardzo istotnych słów: Lawasz. Mieszany. Bez cebuli.

A potem usiadłam na ławce w ogródku jordanowskim i zaczęłam przyglądać się ludziom. Tym, co zazwyczaj siedzą za biurkiem w Mordorze, a w niedzielne popołudnie wychodzą z dzieckiem na spacer i nie bardzo się w tej roli odnajdują, zwłaszcza gdy założyli średnio wygodne ubranie, które kompletnie nie nadaje się do piaskownicy. Tym, co mają dużo dzieci, dużo wózków i dużo na głowie. Mówią głośno, konkretnie i na temat. Ich dzieci również. Tym, co dopiero urodzili i jeszcze nie bardzo wiedzą, jak się chodzi na spacery. Trochę za szybko, bez żadnej wprawy i nie potrafią ze sobą rozmawiać. I tym, którzy są stałymi bywalcami placu zabaw. Czytają książki, rozmawiają przez telefon, a dziecko puszczone samopas wydaje się bez opieki. Ale spróbuj takiego malca zagadać, a rodzic wyskoczy nie wiadomo skąd i się zainteresuje.

Lubię schować się w takim tłumie i udawać, że mnie nie ma. Czytać niby kindla, ale kątem oka obserwować otoczenie i wsłuchiwać się w cudze sposoby radzenia sobie z życiem. Jakaś para omawia promocję na fejsie. Ona wie więcej, ale to jego projekt, więc się nie wtrynia nadmiernie. Jakiś facet pisze książkę, może artykuł, a jak telefon do niego dzwoni, to odpowiada najpierw po angielsku, a potem przechodzi na polski. Dziewczynka 13-letnia, która podchodzi do matki i proponuje, że zajmie się trzylatkiem, a mama niech sobie posiedzi z koleżankami. Chłopak zestresowany być może pierwszą randką. Nie pasują do siebie. Ale to przecież żaden prognostyk.

A potem wracam do domu, siadam przed kompem i piszę.
Reset nastąpił.
Jutro wracam do świata żywych.





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz