poniedziałek, 13 kwietnia 2015

237. Life goes on :)

A jednak nie udało się z Harleyem, choć było sporo znaków na niebie i ziemi, że szukają kobiety i że moje osieciowanie może być dla nich atrakcyjne. Wprawdzie jestem Polką, a rynek Harleyowy u nas taki sobie, ale mimo to wierzyłam, że z moim kapitałem społecznym będę dla nich ciekawym nabytkiem. Najwyraźniej inni byli bardziej dopasowani do wizji marketingowej.
A zwycięzca i tak będzie tylko jeden (albo jedna ;).

Trochę smutkowałam w piątek z tego powodu, na szczęście w cudownym towarzystwie, więc udało się zakończyć wieczór w bardzo dobrym nastroju. I resztę weekendu też. Na tyle dobrym, że dzisiaj ledwo żyję ;)

Jak nie to marzenie, to inne. Bo jak już się wejdzie na drogę realizacji własnych zamierzeń, to krok po kroku odhacza kolejne pozycje i za każdym razem idzie coraz łatwiej. Porażka przestaje być cezurą, a staje się etapikiem.  Zawsze przecież można zmienić marzenia. Dostosować się. Pójść do kina zamiast na plażę, gdy pada deszcz. I przypomnieć sobie przy okazji, że w gruncie rzeczy chodziło o przytulenie się do czyjegoś ramienia, a niekoniecznie o to, żeby słońce cały czas świeciło. Albo na odwrót.

Tymczasem trzeba wrócić do normalności i skoro nie jadę na wyprawę życia z Harleyem, to może bym tak zaplanowała jakąś wycieczkę Hondą. Różnica będzie taka, że trochę mniejszy rozgłos i trochę inny motocykl (nie napiszę, że Honda jest ładniejsza, bo pomyślicie, że się obraziłam na Harleya, a przecież nie wypada być tak małostkowym. "Inny" motocykl brzmi całkiem na miejscu, prawda?). No i sama będę musiała na tę wyprawę zarobić, co ją znacznie ograniczy w czasie i odległości, za to będę mogła sama o wszystkim decydować.

Tak, to mnie kusi. Zauważyłam też, że już nie boję się tak bardzo, jak rok temu po kolizji. Już całkiem fajnie mi się kręci między autami na trzypasmówkach i zostawia wszystkich z tyłu, gdy ruszam spod świateł. Przyczepić kufry, wpakować kilka sukienek i butów na obcasie, założyć zbroję motocyklową i ruszyć w świat. Brzmi jak plan, prawda?

Może ten konkurs był tylko po to, żebym sobie uświadomiła, czego tak naprawdę chcę?


1 komentarz:

  1. Wielka szkoda, ale wierzę w to, że następna szansa się trafi i wtedy wygrasz.
    Pozdrawiam i serdeczności!

    OdpowiedzUsuń