sobota, 4 kwietnia 2015

235. Wielkanoc 2015

Niektóre posty są pisane z muzyką.
Dzisiaj tak właśnie jest, więc włączcie proszę to: The Story of the Impossible.

Materiał do filmiku o Harley-Davidsonie zebrany, wizyta w salonie była niezwykle przyjemna, a jazda zaskakująca pod każdym względem. Jeszcze będę o tym pisać, więc póki co tylko zdradzę, że nie byłam w stanie wykrztusić z siebie żadnego sensownego komentarza bezpośrednio po powrocie z jazdy próbnej.
A kiedy Cywińska nie wie, co ma powiedzieć, to znaczy, że naprawdę nią wstrząsnęło :)

Tymczasem Święta spędzam pod Ostródą. Przemiły hotel SPA w Miłomłynie. I oczywiście mnie nosi. Ośrodek ma w sobie wszystko, żeby mnie zadowolić, więc dzisiaj byłam na masażu, na zabiegu kosmetycznym, dwa razy na basenie, biegałam przez chwilę na bieżni, ale to i tak za mało - po obiedzie mnie wywiało do lasu, akurat śnieg nie padał, i przeszłam się jedną z tras nordicwalkingowych, acz bez kijków. Jakieś 10 km, GPS nie był uprzejmy zanotować.

Słuchałam sobie muzyki, uśmiechałam się do przezierającego słońca, gadałam sama do siebie, próbowałam śpiewać przeponą... i było mi dobrze. Trochę błotem, trochę brzegiem jeziora, trochę na skróty, trochę naokoło, gdy się zgubiłam. I myślałam sobie o wszystkich zagonionych w kuchni, zmęczonych sprzątaniem, może nawet pokłóconych, bo działanie na czas i pod presją nie sprzyja normalnym relacjom. I choć wiem, jak przygotowania mogą być miłe, rodzinne, partnerskie i roześmiane, to jednak byłam wdzięczna sama sobie, że wybrałam wolność. I las. A wcale nie jestem tutaj sama.

Wielkanoc jest dla mnie przede wszystkim świętem odrodzenia i wiosny. Swoistym odejściem i powrotem. Zmartwychwstaniem, w najszerszym rozumieniu tego słowa.

Odradzam się.









1 komentarz:

  1. nastroiłaś mnie Marysiu tym opisem siebie i swoich wyborów :) No i zdjęcia z lasu...
    Optymistycznie.
    Wesołego zatem! :)

    OdpowiedzUsuń