środa, 4 lutego 2015

228. Barcelona :)

Zawsze myślałam, że do Barcelony pojadę na romantyczny wyjazd we dwoje, dlatego nie pchałam się do tego miasta wcześniej. Trzymałam go sobie na później, niczym ostatnią truskawkę na talerzu.

Tymczasem półtora roku temu dostałam vouchery od Swiss.com na okoliczność spóźnionego samolotu i te vouchery miały okres ważności jakoś do października 2014. W ostatniej chwili zamawiałam bilety samolotowe i wyszło mi, że z dostępnych opcji kręci mnie tylko Barcelona.

No to lecę. Za trochę ponad dwa tygodnie, tuż po moich urodzinach, ląduję w mieście, które mi się jednoznacznie kojarzy pozytywnie!
I już się cieszę :)

Co z tego, że to będzie luty łamany na marzec i że w morzu raczej się nie wykąpię (choć biorąc pod uwagę, że pływałam w Bałtyku przy 12 stopniach, to wcale nie jestem tego taka pewna, kostium zabiorę!), co z tego, że jadę sama i że romantyczność jest co najwyżej opcją do ogarnięcia na miejscu. Będę się dobrze bawić, łazić po mieście, robić zdjęcia, jeść tapasy, pić cavę i czuć się na urlopie. A jak mi się znudzi miasto, to wsiądę w pociąg wzdłuż wybrzeża na południe. Albo samochód jakiś wynajmę. Jest we mnie tyle pomysłów, że aż nie wiem, od którego zacząć.

Z rzeczy praktycznych już wiem, że koniecznie bilety komunikacji T10, czy jak im tam, co by nie przepłacać. I że łazić pieszo po mieście, bo tak jest najfajniej. I że niekoniecznie będzie bardzo ciepło (raczej koło 15 stopni maks w ciągu dnia), ale nie powinno być brzydko. I że Gaudi jak najbardziej, ale Sagrada to wcale nie jest obowiązkowa. I że Picasso oczywiście.

Pokój zarezerwowałam w airbnb, udało mi się po taniości, bo za 17 EUR za noc (+ sprzątanie i opłata serwisowa). Wybierałam według dzielnicy (mądrzy ludzie kazali mi wynajmować w El Born lub Gotic albo niedaleko) i wyglądu - jak już jechać do Barcy, to nie po to, żeby mieszkać w klitce w bloku, ale oczywiście w jasnym pokoju w kamienicy. Zdjęcia są bardzo klimatyczne, a stare okno na pewno bardzo nieszczelne. Wezmę ciepłe skarpety do spania - a pani hostowa mówi, że ma radiattore (jest artystką włoskiego pochodzenia i w tym języku sobie z nią rozmawiam).

Sprawdziłam mecze, niestety Barca gra akurat wyjazdowo z Manchesterem. A potem z Granadą, w tejże. Sprawdziłam koncerty, na razie niczego nie znalazłam sensownego, za to do opery mogę pójść za jakieś 35-40 EUR, na Carmen i poważnie się nad tym zastanawiam. Koncercików jeszcze nie ogarniałam, może coś znajdę na miejscu?

A teraz pytanie do Was, moi drodzy. 
Co mogę przeczytać przed wyjazdem? Co warto, żebym obejrzała?
Na razie czytam Przystanek Barcelona Katarzyny Wolnik-Vera.
Przecież wiecie, że ja wolę takiego typu przewodniki od Pascala ;) 

Fins després



4 komentarze:

  1. ah zazdroszczę. uwielbiam to miasto... koniecznie zbocz z tras turystycznych i zakosztuj sniadania/obiadu/kolacji w lokalnym barze- takim dla tubylców!!!. na sniadanie tortilla z buleczka i kawa! na deser churros i porras z goraca czekolada! na obiad paella a na kolacje bocadillo z calamari i pieczona papryka!!! KONIECZNIE! a jedzac mysl o mnie, ze ja tez bym chciala ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zrobię dokładnie tak jak proponujesz :)

      Usuń
  2. Super!! Ja jadę do Barcelony na koniec marca.Będę tam pierwszy raz, mamy wynajęty hostel z widokiem na morze i mam nadzieję, że na żywo będzie się to zgadzało :)) Też czytam teraz książkę "przystanek Barcelona KW-V. Czekam na Twoją relację po powrocie i powodzenia :))

    OdpowiedzUsuń
  3. zupelny offtop ;) czy pamietasz film, chyba z wlasnej strony film blog pl, w ktorym chyba bralas udzial? Przypomnial mi sie ostatnio, i zastanawiam sie, czy mozna go gdzies jeszcze obejrzec?

    OdpowiedzUsuń