czwartek, 11 grudnia 2014

224. List do świętego Mikołaja czyli o prezentach

Dziecko mnie ostatnio zapytało, czy przygotowałam list do Mikołaja, bo jemu by to ułatwiło życie. Pomyślałam, podumałam i zaczęłam wymieniać. I sama się roześmiałam, gdy zobaczyłam, jakiego rodzaju to są prezenty :) 

Moja aktualna wishlista wygląda mniej więcej tak: 

- rękawiczki bokserskie otwarte (treningowe), bo zamknięte już mam :)
- hantle 3-kilogramowe (zastanawiałam się też nad kettlem, ale to musiałby być 16-kg). Mniejsze hantle nie mają sensu, jeśli rzeczywiście chcę ćwiczyć w domu wieczorami.   
- piłka treningowa do fitnessu (chyba 75 cm, bo ja wysoka), w Decathlonie są niedrogie. 
- ochraniacze na kolana (miękkie, bo w twardych ciężko się trenuje) 
- ochraniacze na łokcie (bo mnie kurde bolą po treningach parterowych)
- coś motocyklowego (ale tu z tanich rzeczy to chyba wszystko już mam, szybka przyciemniana by się przydała do kasku, ale to chyba droga impreza)
- lampki na rower (bo jeżdżę z małymi LED-owymi, a przydałoby się coś bardziej widocznego)
- ładna nerka do jazdy na rowerze i podróżowania, ale ładna, seriously.

Kiedy ja zdążyłam się tak zmienić? 

no jeszcze ewentualnie: 
- portfel, kolorowy, niekoniecznie normalny, raczej nie w stylu tych skórzanych portfeli dla pań w średnim wieku ;)
- zegarek, ale to może być trudny wybór. Nie za bardzo młodzieżowy, nie nadmiernie postarzający, elegancki, ale niedrogi, kolorowy, ale nie plastikowy.  
- coś do domu, ale nie durnostojka i nie coś służącego do pracy w tymże domu
- coś na szyję, wiadomo, wszak to evergreen.

A jak to wygląda u Was? Co wpisaliście do listów? 

Kiedy wiele lat temu kończyłam psychologię ekonomiczną, wymyśliłam sobie, że magisterkę napiszę o pozafinansowych kosztach kupowania prezentów. O tym, jak bardzo się człowiek męczy, gdy musi kupić prezent dla kogoś bliskiego albo dla teściowej. Czy w przypadku prezentu dla kogoś z dalszej rodziny to poczucie zmęczenia jest mniejsze. O tym, ile czasu poświęca i energii oraz jakie tworzy procedury i strategie w zależności od osoby i okazji. Gdzieś w tle był jeszcze pomysł zbadania kwestii prezentów dawanych szefom, lekarzom, nauczycielom i tym podobnym. I próba zdefiniowania różnicy między prezentem a łapówką, wiadomo. Niestety tematu nie pociągnęłam, bo obroniłam się z socjologii, w planach miałam doktorat, więc magisterka kwadrat mi była na plaster. Teraz czasami żałuję, bo to było naprawdę ciekawe! Czy wiecie na ten przykład, że w języku portugalskim jest wiele różnych wyrazów na słowo "prezent" w zależności od okazji? 

Cywińska w Gruzji, fot: Regina Skibińska

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz