niedziela, 26 października 2014

212. Blog Forum Gdańsk - kilka uogólnień

Parę dni temu napisał do mnie Janek Zając, że jedzie na Blog Forum Gdańsk i żebym mu powiedziała coś o tym, jak się zmieniła polska blogosfera przez ostatnich 10 lat. Potrzebował raptem kilku zdań, ale udało mi się stworzyć trochę więcej, więc uzgodniliśmy, że opublikuję całość, podczas gdy on w prezentacji umieści cytaty. 
- A będziesz w ogóle na BFG? - zapytał w którymś momencie. 
- Nie, nie kręci mnie to - odpowiedziałam zgodnie z prawdą. 
- Poniekąd rozumiem - usłyszałam. 

Zacznijmy od tego, że nie ma już sensu mówić o "polskiej blogosferze". Kiedyś to było realne środowisko ludzi, których połączyła chęć pisania i publikowania w internecie. Dzisiaj blog jest już tylko kanałem komunikacji takim, jak e-mail, sms albo post na facebooku. 

Blogi w 2014 są przede wszystkim narzędziem, stosowanym mniej lub bardziej skutecznie w zależności od zdolności marketingowych i budżetów. W 2001 r. najważniejszym elementem blogu była postać autora, jego poglądy i umiejętności pisania (blogi fotograficzne powstały trochę później, wraz z rozwojem technologii i powszechnością aparatów cyfrowych). 

Wtedy twierdziłam, że blog jest najlepszą i najpełniejszą reprezentacją człowieka w internecie. Suma jego wpisów pozwalała odtworzyć autora, nawet jeśli blog był fikcją literacką. Sposób pisania, częstość umieszczania notek, relacje z czytelnikami - to wszystko nam mówiło bardzo wiele o blogerach. Dzisiaj takie stwierdzenie jest totalnie anachroniczne. Nie tylko big data i dane z rozmaitych zachowań wirtualnych (komunikacyjnych, konsumenckich i artystycznych) dają nam dużo większą wiedzę o człowieku, ale również rozwój technologii (zdjęcia, głos, filmy) pozwalają nam na dużo głębsze i bardziej precyzyjne wnioskowanie. Blog jest już tylko jednym z elementów, potrzebnym do zrozumienia umysłu i sposobu rozumowania człowieka, ale z pewnością nie może być jedynym składnikiem, gdy chce się poznać daną digitalną osobę.   

Blog jest więc narzędziem, swoistym centrum zarządzania, sumą dostępnych technik komunikacyjnych do wykorzystania na stronie www. Bywa zatem dzisiaj miejscem, gdzie autor może dość skutecznie zadbać zadbać o swój wizerunek wirtualny, dając jednocześnie swoim czytelnikom nie tylko wiedzę na swój własny temat, ale konkretną treść (content). 

Z osobo-centrycznych blogów pamiętników w 2001 roku przeszliśmy do treścio-centrycznych blogów w 2014. Autor jest mniej istotny niż to, co ma do powiedzenia lub pokazania. Nie wyciągałabym z tego jakichś pochopnych wniosków na temat tego, że społeczeństwo skupia się bardziej na treści niż na człowieku, ale trochę tak jest, że dzisiejszy internet jest dużo bardziej odpersonalizowany i stał się powszechnym narzędziem komunikacji, podczas gdy te kilkanaście lat temu bariera technologiczna i kompetencyjna powodowała, że tylko niektórzy mogli być twórcami. I to skutecznymi. Stąd wtedy więcej było omnitematycznych autorytetów i celebrytów, a dzisiaj jest więcej blogów specjalistycznych. Jest w tym moim stwierdzeniu jakaś generalizacja, rzecz jasna, bo i dzisiaj istnieją blogerzy bardzo znani, którzy każdą treść firmują swoim nazwiskiem-marką, ale jest ich znacząca mniejszość, wręcz w granicach błędu statystycznego. 

Dzisiejszy przeciętny bloger nie umie pisać. Nie jest literatem. Nie jest artystą. I nie ma "publiczności". Jest natomiast mniej lub bardziej uzdolnionym rzemieślnikiem marketingu. Ma grupę docelową, statystyki google i słowa kluczowe. Uczy się nie ładnego pisania, a skutecznego docierania wszelkimi możliwymi kanałami do swoich klientów. 
Nie karmi się już pozytywnym odbiorem swoich wpisów i ich wpływem, a "darami losu" od firm. 

Kiedyś bloger pisał z potrzeby serca, pióra i swojej osobowości lekko narcystycznej. Dzisiaj pisze, bo chce zaistnieć i zarabiać dużo pieniędzy. 
Kiedyś bloger przeżywał, przetwarzał i pisał. A potem publikował w prawie jedynym dostępnym szablonie blog.pl. Dzisiaj wstaje rano, zastanawia się, co napisze, organizuje odpowiednią sesję zdjęciową albo prosi grafika o odpowiednią oprawę. Robi wykresy, sprawdza konkurencję i umieszcza świetnie zoptymalizowany tekst, który puszcza w świat we wszystkich znanych sobie kanałach. 

Narzędzie nazywa się tak samo, tylko ludzie zaczęli je inaczej wykorzystywać. 
I jest w tym coś fantastycznego.
Nawet jeśli mnie to już właściwie nie kręci :) 


3 komentarze:

  1. tak Pani Droga. Przed wojną to były czasy! i młodzież była inna ! ;)))) (tak mi zabrzmiała ta notka. mimo, że pewnie, pewnie. kiedyś było INACZEJ :))

    OdpowiedzUsuń
  2. Też uważam, że za dużo tu retoryki "drzewiej to lepiej bywało" i brak zasadniczej myśli, że można połączyć dobrą jakość tekstów z optymalizacją pod oczekiwania czytelników oraz pośrednio wyszukiwarek, z ładnymi zdjęciami i wyróżniającym się szablonem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale przecież autorka tylko opisuje rzeczywistość - nigdzie nie pisze, że kiedyś było "lepiej", nie ocenia, po prostu stwierdza, że teraz jest "inaczej"

      Usuń