czwartek, 17 lipca 2014

204. W drodze do świętego spokoju

- Miało być więcej "w drodze" - marudzi Młody czytając blog
- Miałam więcej podróżować, sorry- ripostuję średnio sensownie, przekładając rzeczy z miejsca na miejsce.

W domu istny armagedon, bo nie dość, że grzyb nam mocno dezorganizuję kuchnię i łazienkę, to jeszcze kontener z rzeczami Młodego przypłynął z dalekich wojaży i mamy w związku z tym na stanie rozmaite kartony i mniej lub bardziej zapakowane meble. I stosy książek do sprzedania, oddania, wyrzucenia. No dobra, nie wyrzucenia, bo książek, jak chleba, się nie wyrzuca.

Wygląda to dość dramatycznie, a przecież impreza się dopiero zaczyna - jutro wchodzi pan Zbyszek i będzie demontował kuchnię, zdejmował kafelki w łazience i odsłaniał wszystko, co wilgotne. Potem na tydzień postawimy osuszacz - ma wyciągnąć wszystko, co się da ze ściany. I będziemy traktować grzyba chlorem, a kysz, a kysz. A po tygodniu wróci pan Zbyszek i odtworzy nam ścianę, kuchnię, łazienkę i - miejmy nadzieję - spokojną rzeczywistość.
Perspektywa życia bez kozy rabina dodaje mi sił.

Tymczasem mnie nosi. Mam ochotę uciec daleko w siną dal, co by nie musieć się zajmować tym wszystkim (a oprócz grzyba ciągle wisi nade mnie niedokończona szkoda za motocykl, niedokończona rehabilitacja szyi i niezałatwione formalności w związku z autem). Dawno nigdzie nie byłam. Ostatnie dłuższe wolne to był wyjazd do Stanów. Kilkanaście miesięcy temu. Nie mam pojęcia, jak to zrobię, ale gdzieś się muszę zaszyć i zgubić, choćby na tydzień.

Może by tak do lasu na grzyby? :)




3 komentarze:

  1. Cześć, tu Ciotka Dobra Rada - a może tego grzyba potraktować takim oto zajzajerem? Tako rzecze mój mąż, on to zaleca przy odgrzybianiu na przykład starych kamienic http://www.altax.pl/produkty/boramon-grzybobojczy/ Bo chlor może sobie z grzybem nie poradzić. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dzięki za Dobrą Radę - zawsze w cenie :)
    Na razie mam spray PUFAS na stanie, ale rzeczywiście do ściany pewnie trzeba będzie większą ilość. Jednego nie jestem pewna tylko - czy tępić grzyba przed osuszaniem, czy po osuszaniu, czy jedno i drugie. (mam na myśli etap tępienia, a nie późniejsze malowanie z antygrzybowym wkładem, bo to oczywiście też zastosujemy). Czy mąż coś wie? :)))

    OdpowiedzUsuń
  3. Najpierw nasączyć preparatem, zostawić na 24 h, usunąć grzyba, potem suszyć. Nasączyć najpierw, bo wilgotna ściana lepiej przejdzie preparatem. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń