piątek, 21 lutego 2014

183. Nieustannie w drodze

Przeglądam zdjęcia z Majdanu. Ciarki przechodzą. Nie umiem o tym pisać. Nie tylko nie znam się na polityce, to jeszcze nie wiem, jakim prawem miałabym pisać o cudzej tragedii. Byłoby to nieuczciwe z mojej strony.

Ale emocje są. Gdzieś wewnątrz mną trzęsie. Ze strachu, że jeszcze więcej osób zginie. Ze złości, że to właśnie tak musi się odbywać. I z bezsilności, bo przecież tak niewiele możemy zrobić. Zapalić znicz pod ambasadą. Pójść na wiec. Być może zapłacić parę złotych. Największym realnym zadaniem jest zgłosić się do pomocy przy rannych, którzy będą leczeni w Polsce. Na naszych oczach dzieje się historia, tuż za rogiem, nie pierwszy raz przecież, ale może pierwszy raz tak blisko. I tak wiele pytań w głowie o to, czy u nas również 25 lat temu mogło dojść do takiej eskalacji. Albo w 1981.

A poza tym to kryzys wieku średniego się kłania. Poczucie, że niczego w życiu nie osiągnęłam i już na pewno nie osiągnę. Że teraz już będzie tylko trudniej i chorzej. Że inni doszli sto razy dalej, a ja się opierdalałam. I że młodsze pokolenie zaraz nas wygryzie. Jak dobrze, że mam do tych myśli odpowiedni dystans, wszak wiem, że są normalne i kiedyś miną.

A jeśli nie miną, to nowy motocykl na pewno pomoże ;) Jedni kupują kabriolet, inni zdradzają żony, ja sobie będę kompensować prędkością i stylem.

Ale kryzys kryzysem, działać trzeba. Mój ostatni autyzm i średnia przysiadalność zaczynają przynosić owoce. Będę pisać. Już piszę. Zaczynam więc oszczędzać słowa, co by się ich nie pozbywać na prawo i lewo. Gromadzę w sobie frazę i ćwiczę zdania. Czeka mnie przedziwna podróż wgłąb siebie.

Nieustannie w drodze.


a dla nocnych marków: "Let it go"

2 komentarze:

  1. Ja jestem przerazona, i jakos nie potrafie uwierzyc, ze to sie dzieje naprawde. I wiesz co mnie jeszcze przeraza? Ludzka ignorancja, pitu pitu wszedzie, chociaz tam wladza w bialy dzien zabija swoich obywateli... Dzisiaj w biurze (mieszkam w de), kolega niemiec pytal mojej kolezanki tez polki, ktora pochodzi prawie spad granic z Ukraina, jak Polacy reaguja, i ze cos strasznego sie tam dzieje, i ze to sasiedzi przeciez, a ona z lekkim usmiechem: ach to, nie wiem, Polacy sie raczej tym tak ie przejmuja. Rece mi opadly....

    Kryzys wieku, i stania w miejscu mam dokladnie taki sam, i nie potrafie nic zaradzic. Nic a nic.

    Ciezki ten piatek dzis..

    OdpowiedzUsuń