piątek, 10 stycznia 2014

173. M jak mitoman

Znowu jestem singielką.
Taka sytuacja :)

Wiem, brzmi komicznie. W jednej notce baba rzyga tęczą i napawa się nowym miękkim doświadczeniem, w następnej już tylko się napawa, za to wolnością, a nie miłością. Samej trudno mi zrozumieć. Wiem jedno - że było szybko, intensywnie i na temat :)

Mam za sobą dwa miesiące cudownego upojenia i przekonania, że jestem kochana i że już na zawsze. Że wielka miłość. Od wielu lat nie byłam tak szczęśliwa. Pierścionek zaręczynowy został zaprojektowany, a ślub zaplanowany na lato 2015 roku. Mój wszystkomający chłopak nie był wcale ideałem, za to można było z nim wiele uzgodnić. Ustalaliśmy różne zasady, sposoby wspólnego funkcjonowania. Czułam, że oboje pracujemy nad tym związkiem. 

Ale głównie to uprawialiśmy rzyganie tęczą i szczęście po dziurki w nosie. 

Cywińska ma jednak to do siebie, że nawet w sytuacji totalnego haju jej umysł działa. I to najwyraźniej sprawnie. Jak mi 2 + 2 nie daje czterech, to szukam błędu. Próbowałam znaleźć twarde dowody, ale - jak to pisałam poprzednio - zostałam ujarzmiona po mistrzowsku, więc dopiero, gdy poczułam wybitne zmęczenie jego dziwnymi stanami emocjonalnymi, psychologicznie niewiarygodnymi, zebrałam się w sobie i dokonałam inkwizycji. Nie miałam dowodów, miałam intuicję. 

Kłamał. Kłamał niemal we wszystkim.
I nie, żeby to wyznał ze łzami w oczach i wybacz mi, kochana.
Musiałam wyciągać pęsetą.  

Pewnie mogłabym Wam opowiedzieć, dowcipnie i z odpowiednim dystansem, o tych wszystkich przeinaczeniach, nieodbytych podróżach, nieskończonych studiach, kursach i innych dyplomach, czy też o ludziach, których jednak nie poznał, ale po co pogrążać kogoś, kto się tak pogubił. Dość powiedzieć, że były to spektakularne opowieści, bardzo spójne wewnętrznie, podane w wiarygodny sposób i wzbudzające emocje. Silne emocje.
W jakiś sposób nawet podziwiam tę kreatywność. 

I naprawdę dużo potrafię znieść. Zdecydowałam się z nim zostać pomimo źle rokującej choroby nowotworowej, która ujawniła się niedługo po naszym poznaniu. Razem płakaliśmy, że to mogą być ostatnie jego święta. 

Kiedy wyznał, że to też nie jest prawda, że to zwykłe zwyrodnienie, że chciał mieć poczucie kontroli, to już tylko ja się popłakałam. Z wściekłości rzecz jasna. Sadyzm w czystej postaci.

Poznacie prawdę, a prawda Was wyzwoli - tak to szło? 
No to wyzwoliła mnie skutecznie.

A co tam u Was ciekawego?



19 komentarzy:

  1. Wrócisz tu do nas i będziesz dla nas pisać częściej?

    OdpowiedzUsuń
  2. Czyli kolejny "pogubiony" znaleziony w sieci?
    Czyli nie ma wiosny zimą?

    A co u nas? Chcemy kolejnych odcinków "w drodze".

    OdpowiedzUsuń
  3. a mogło być gorzej, wierz mi. Mogło być "ma jak...megaloman"

    OdpowiedzUsuń
  4. jest wiosna, jest!
    Nie widzisz? :)

    Będą kolejne odcinki, słowa wróciły.

    OdpowiedzUsuń
  5. Marysiu ciepło pozdrawiam !

    OdpowiedzUsuń
  6. No i tak... A u nas ciekawie, właśnie Marysia z Franką przyjechały ze szpitala. Troje dzieci to już coś!

    OdpowiedzUsuń
  7. u nas wiele i nie wiele - bo w sam raz!

    życie singla ma mnóstwo zalet. nie chcę napisać - zazdroszczę - bo nie chcę losu kusić, ale może wykorzystajmy jedną z jego zalet - więcej czasu - i na jakąś kawę skoczmy :)

    OdpowiedzUsuń
  8. uwielbiam ten dystans do siebie i poczucie humoru. a popapraniec niech szuka kolejnego popapranca a takich mu nie zabraknie. najwazniejsze ze umiesz sie tak zabawnie wszystkim podzielic ze nawet spotkanie popapranca moze byc urocze :)

    OdpowiedzUsuń
  9. popapraniec to on oczywiscie ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Dla takiego zdjęcia warto było pojechać nad Bałtyk:-)

    OdpowiedzUsuń
  11. Marysia... dobrze że teraz, a nie po lecie 2015... Trzymaj się Kochana!!!

    OdpowiedzUsuń
  12. Naprawdę mocno i szczerze podziwiam przytomność umysłu Twego. Jesteś WIELKA!

    OdpowiedzUsuń
  13. Osz kurwa (sorry !)
    trzymaj sie, widac ze to swolocz najgorszego rodzaju !

    w mojej przyszywanej rodzinie byla podobna historia, z tym ze, ciagnela sie przez lata, bo to prosta dziewucha ze wsi byla, jej pierwszy powazny facet, pomimo, ze miala 25 lat, i byla mega naiwna i strasznie wirzaca. Nowotwor, alter ego tego kolesia rozbudowane i dopracowane w kazdym szczegole, historie, obietnice... Skonczylo sie na dwojce dzieci, i sprawie w sadzie, gdzie okazalo sie, ze koles ma zone, z ktora ma troje dzieci, i jeszcze dwojke z inna kochanka....
    Gdyby mi ktos opowiedzial, przysiegam, nie uwierzylabym....

    OdpowiedzUsuń
  14. Kurczę, aż nie wiem, co napisać.
    Życie niezłe scenariusze nam funduje...

    OdpowiedzUsuń
  15. Na pewno niebawem ktoś stworzy darmową aplikację na smartfona do badania prawdomówności i wtedy....

    OdpowiedzUsuń
  16. Też mi się raz trafił taki z nowotworem, moze to ten sam? ;-)

    OdpowiedzUsuń
  17. Ja pierdzielę!!
    Pozdrówka :-)
    Mariola

    OdpowiedzUsuń
  18. Tak przy okazji, brawo za odwagę napisania szczerze co i jak Marysiu. I cieszę się, że tak szybko rozkiniłaś co z tym panem jest nie tak, a nie po dłuższym czasie :-*

    OdpowiedzUsuń