wtorek, 17 grudnia 2013

172. J'aime a nouveau

Stało się. Nie jestem singielką. Taka sytuacja.

I choć bardzo próbuję udawać, że nie zmieniło to nadmiernie mojego życia, to jest to z góry skazane na niepowodzenie. Najlepszym dowodem fakt, że mam totalną blokadę twórczo-słowną i wychodzą ze mnie głównie jakieś motylki i inne kocham, uwielbiam, pragnę, tęsknię. Ewentualnie coś o miłości mojego życia i o tym, że nie wierzę we własne szczęście. Nuda, panie.
Bardzo hermetyczna komunikacja, do zniesienia przez jedną co najwyżej osobę.

Z intensywnej baby twardo stąpającej po ziemi zrobiłam się mięciutką kobietą, dla której każde muśnięcie jest ważne, a przytulenie do męskiego, silnego ciała stało się religią i rytuałem. Gapię się w okno i w komputer, uśmiecham głupkowato do swojego odbicia i czuję się piękna. Albo piszę kolejny sms, nowoczesny znak czułości i z napięciem czekam na dźwięk odebranej wiadomości. Wieczorem lecę pędzę przez pół miasta, a rano wstaję w środku nocy, żeby tylko móc spędzić ze sobą choć jeszcze godzinę.

Znalazł mnie rzecz jasna w internetach. Rozbroił swoim "jaka jesteś ładna!", gdy pojawił się w kawiarni, a potem już poszło gładko. Zapatrzyliśmy się. Zaspacerowali. Zatrzymali. Zakochali. A że był październik i noce były osnute magią i mgłą, to poszło nam błyskawicznie. Właściwie z dnia na dzień.

Więc mam teraz obiadki, gdy przyjeżdżam zmęczona wieczorem po kravce. I szalik własnoręcznie zrobiony na drutach. I kanapki do pracy poprzeplatane czułymi karteczkami. I listy pisane piórem na papierze. Dostaję więcej niż mogłabym sobie wyobrazić i uczę się z tego wszystkiego korzystać. Sama już nie wiem, co trudniejsze. Dawanie czy branie. Zwłaszcza gdy się było zadeklarowaną singielką, dumną ze swojej wolności i samodzielności, i ktoś Cię ujarzmił w kilka dni. Skądinąd po mistrzowsku.

Mamy wiele planów i jeszcze więcej marzeń. Cieszymy się każdą chwilą, nie dosypiamy (to chyba głównie ja) i wymyślamy coraz to nowe atrakcje (to jednak głównie on). Szukamy swoich wspólnych ścieżek i znajdujemy możliwości wspólnego działania. Mówimy sobie tysiące miłych słów i setki tych bardziej wymagających, czasami trudniejszych, ale wiadomo, że zakochanie działa przeciwbólowo. A my tak bardzo chcemy już się dograć, dopasować dźwięki i iść w tym samym tempie.

Już samo mówienie "my" daje mi poczucie przynależności do nowej kasty. Tych niesamotnych.

I może tutaj skończę, bo im więcej słów, tym bardziej kiczowato. O szczęściu pisać umieją tylko najlepsi, a reszta rzyga tęczą. Ja mogę co najwyżej zawiesić się na chwilę, pomyśleć o tym, że życie bywa naprawdę zaskakujące i podziękować komu tam trzeba, że czekałam tylko 35 lat na tego faceta.

- Jejku, jeszcze tyle rzeczy przed tą Wigilią - to ja dwa dni temu. - Stresuję się, kochanie, że coś nie wyjdzie i że jedzenie będzie niesmaczne.
- Spokojnie, Maryniu. Damy radę. Wszystko wyjdzie dobrze, a Ty nie będziesz niczego gotować. Zajmę się tym.








15 komentarzy:

  1. zupełnie dobrze Ci wyszło to napisanie. nawet całkiem świetnie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. przez to ostatnie zdanie uświerkłam z zazdrości

    OdpowiedzUsuń
  3. Coś jest z tym październikiem, u mnie też się tak zaczęło..:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ale fajnie :-) facet wyłowiony z internetów, to jednak się udaje...i do tego gotuje. szczęściara :-) powodzenia

      Usuń
  4. Najserdeczniejsze gratulacje, ciesze się bardzo :-)))).

    OdpowiedzUsuń
  5. rzygaj tęczą do wypęku. taki czas. taka sytuacja. nie tęczą to zwyrodnienie by było ;)*

    OdpowiedzUsuń
  6. Może i kicz, ale uśmiecham się do tych Twoich słów :) Fajnie, że się znaleźliście.

    OdpowiedzUsuń
  7. pieknie! tak sie ciesze ze ty sie cieszysz! i jestes piekna i zeby to wiedziec nie musialas szukac w sieci ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ta cisza musiała coś znaczyć :)

    OdpowiedzUsuń
  9. ciągle wchodzę czytać tę notkę, i - jakbym siebie czytała:)
    niech to trwa:)

    OdpowiedzUsuń
  10. jestem tu cichutko od kilku miesięcy ale dzisiaj nie wyczymam i wyjde z szafy :) Milego wspólnego życia!!!

    OdpowiedzUsuń
  11. ja też, ja też! Wszystkiego najlepszego ! Niech wszystko wyjdzie dobrze! :)

    OdpowiedzUsuń