poniedziałek, 18 listopada 2013

170. Dokąd tym razem

Mam cudowne wrażenie, że w tym roku wszystkie moje marzenia się spełniają, jedno po drugim. Za chwilę zabraknie mi punktów na liście, więc postanowiłam sobie spisać te miejsca, w które chciałabym pojechać niebawem. Skoro Lumpiata jest w drodze, to warto to jakoś zaplanować.
Krok po kroku, krok po kroczku.
(idą święta, wiem, może prądem skurczybyka)


Porządek jest całkowicie przypadkowy i z marszu, tak po prostu, bez głębszej analizy.

1) Rzym. Byłam w tym mieście jako 5-latka. Nic nie pamiętam, poza tym, że w drodze na audiencję do Watykanu zwymiotowałam w taksówce i mama musiała mi kupować nowe ubranie, które zresztą później mi długo służyło. Taki fajny zielony sztruksowy płaszcz ocieplany, bo to były Święta.

2) Barcelona. W mojej głowie jest to miasto zakochanych i obiecałam sobie, że jeśli tam pojadę, to nie sama. Ha.

3) Maroko. Byłam już raz, ale krótko i za mało zobaczyłam. Chcę tam wrócić i nacieszyć się kulturą berberyjską i ich jedzeniem :)

4) Ukraina. Chciałam pojechać parę lat temu na wyprawę samochodowo-wakacyjną z Młodym, ale zabrakło odwagi na samodzielną podróż, zwłaszcza, że języka nie znam. A ciągnie mnie rzecz jasna nad Morze Czarne, więc długa droga. Potem promem do Gruzji, oczywiście. I dobre wino.

5) Sarajewo. Podobno jedno z najpiękniejszych miast Europy.

6) Lizbona. Właściwie nie wiem, dlaczego, ale jestem przekonana, że będzie mi tam dobrze.

7) Chile. Kilka lat temu przeczytałam pamiętniki Passenta stamtąd. Bardzo chciałabym zobaczyć, poczuć, zrozumieć. I pobyć jakiś czas.

8) Różne inne kraje Ameryki Południowej, Peru oczywiście, bo Machu Picchu i inne takie, ale też Boliwia, bo na motocyklu tam na pewno cudownie. Wenezuela też może być. Wiem, im mniej turystycznie, tym łatwiej tam zostać porwanym.

9) Dalszy ciąg Stanów Zjednoczonych + koniecznie Kalifornia ponownie. Najlepiej na dłużej, albo nawet na zawsze.

10) Azja Centralna, a konkretnie to Pakistan i Afganistan. Tak, tak, niebezpiecznie, więc pewnie się nie uda. Ale chciałabym.

11) Syberia. Ale nie zimą.

12) Tallin. Nie wiem, dlaczego mnie jeszcze tam nie było. To poważne niedopatrzenie.

13) Islandia. I koncert Sigur Ros przy okazji.

14) Jakaś część Chin. Nie wiem, jaka, ale im mniej turystyczna, tym lepiej. Z tego samego powodu bardzo chciałabym do Korei Północnej, ale póki co to nie ma najmniejszego sensu.

15) Izrael. Nie wiem, czemu mi się przypomniał dopiero teraz. Izrael chciałabym intensywnie i ekstensywnie. Od góry do dołu. Szkoda, że taki drogi.

16) RPA? Chyba jednak tak, co by zrozumieć, co tak naprawdę się tam wydarzyło i jaka była rola Mandeli. I jeszcze jakieś inne kraje Afryki, ale wiem o niej tak niewiele, że wolę nie pisać, żeby nie popełnić żadnego foyer. Muszę się dokształcić.

17) Do Australii też bym chciała pojechać, rzecz jasna, ale to daleko i trudno i jakoś wydaje mi się to nieosiągalne. Choć z drugiej strony czemu nie? Jeśli to tylko kwestia pieniędzy, to wiadomo, że można to zrobić, wystarczy zarobić :)

18) Bretania. Tyle razy byłam we Francji, tyle czasu tam spędziłam, a nigdy nie dotarłam do Bretanii. Mea culpa i trzeba to zmienić.

19) Jakiś kraj na równiku, żeby doświadczyć tego wrednego klimatu. I wilgotności. I 12 godzinnego dnia i nocy. I zieleni, której nigdzie indziej nie ma.

20) i jakieś wyspy, najlepiej szczęśliwe.

A Wy, gdzie Was niesie? Co Was ciągnie? Gdzie chcielibyście spędzić najbliższe tygodnie, miesiące, lata?




7 komentarzy:

  1. Teraz to ja miałam i chciałam do Bretanii właśnie, a nie wyszło. Jakoś tak moje ciało się przygotowało na ten wilgotny chłód teraz, więc mnie ciągnie do jakiś pokrewnych klimatycznie miejsc. Może Dania? Albo inny, zimą, depresyjno-bagienny kraj z językiem harkanym.

    OdpowiedzUsuń
  2. Afryka z dolu do gory. Ale jeszcze mam za malo funduszy.

    OdpowiedzUsuń

  3. Rzym na wiosnę, koniecznie. Byłam we Włoszwch w sierpniu, zapomniałam juz trochę od ostatniego pobytu, ze wszyscy kochamy Włochy.

    OdpowiedzUsuń
  4. wczoraj wróciłam ze Stambułu. w tym roku miałam przyjemność być w Lizbonie, Berlinie (znów), Londynie, Bath, Swindon, na Sycylii, i teraz Turcja, Stambuł i Isparta. a jeszcze raz Anglia mnie czeka. ten rok jest nieprawdopodobnie cudny, jeśli chodzi o podróże.

    najbardziej mnie ciągnie do Nowej Zelandii. ale Twój punkt 13 to też oooogromne marzenie. i przejechanie USA samochodem;) aczkolwiek pewniejszy jest Boston w przyszłym roku. tylko wizę muszę dostać;)

    OdpowiedzUsuń
  5. jadę z Tobą/ Wami do Bretanii :)

    OdpowiedzUsuń
  6. i maroka też. ja lubię tylko to, co już znam :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Bretania, Maroko i Sarajewo.

    Pozdrawiam,

    OdpowiedzUsuń