niedziela, 3 listopada 2013

167. Pogrzeb Tadeusza Mazowieckiego - migawki

O śmierci nie bardzo umiem pisać, a pogrzeby są zawsze trudnym momentem. Nie tylko chwilą zastanowienia się nad własnym życiem i marnością, ale również spotkaniem z sacrum, którego pojąć nie potrafię. Więc tylko kilka migawek z dzisiejszego pogrzebu. Na tyle mnie stać. 

Miało padać. Tymczasem od rana było słońce, potem chmury, a pierwsze krople poczułam dopiero kilka chwil po zakończeniu uroczystości w Laskach. 

Jeszcze przed mszą Lech Wałęsa podał rękę Aleksandrowi Kwaśniewskiemu, usiadł w tej samej ławce. Kwaśniewski go namówił, żeby usiadł tuż obok. Tak już zostali. Obok nich Jose Manuel Barroso i pan Premier z żoną. Parę ławek dalej Jarosław Kaczyński. 

Przyszła większość premierów od czasu odzyskania wolności. Nie widziałam tylko Jana Olszewskiego. Hanna Suchocka siedziała obok Hanny Gronkiewicz-Waltz. Ze strony władz państwowych chyba byli wszyscy. Marszałkowie, ministrowie, prezydenci, premierzy. Cała klasa polityczna w jednym miejscu na raz. 

Jedną z pieśni na wejście była polska wersja Okudżawy, "Dopóki nam ziemia kręci się".  Przy "Panu Zielonookim" się wzruszyłam.  

Pierwsze czytanie miała Maja Komorowska. Perfekcyjnie zinterpretowane. Jak zazwyczaj. Drugie - Hymn o miłości - czytała jedna z wnuczek Tadeusza Mazowieckiego. Musiała przełknąć łzy przy miłości, która nie pamięta złego i nie szuka swego. 

Genialna homilia O. Hauke-Ligowskiego OP. Zaczął od swojego pierwszego spotkania z Tadeuszem Mazowieckim, akurat Żydów wyrzucali z Polski. Opowiedział, w jaki sposób Mazowiecki go uspokoił, gdy wzburzony przyszedł z ambasady Holandii. Dodał jeszcze, że "w Polsce wszystko co, godne upamiętnienia i wspomnienia zawsze albo od Żydów się zaczyna i na Żydach się kończy, a przynajmniej o Żydów musi się otrzeć". 

Liturgia Eucharystyczna w potężnej koncelebrze. Wielu biskupów, których nie poznałam z twarzy, ale też kilku normalnych księży. Ks. Boniecki, O. Zięba, O. Oszajca i - ks. Lemański (!). Wraz z bp Hoserem przy jednym ołtarzu wprawili mnie w osłupienie. 

Znakomita Modlitwa Wiernych, czytana przez rozmaite osoby ze środowiska, w różnych językach. Joanna Święcicka, prezeska KIKu warszawskiego, w swojej modlitwie odwołała się do preambuły Konstytucji, której autorem był wszak Mazowiecki. Żebyśmy się szanowali (piszę z pamięci), niezależnie od tego, czy wierzymy w Boga, czy też nasze wartości czerpiemy z innych źródeł. Pozostałe modlitwy były w wielu językach. Po francusku, niemiecku, bośniacku, rosyjsku i angielsku. Zabrakło mi jedynie hebrajskiego, choć i tak odniesień do Żydów było w czasie pogrzebu bardzo wiele. 

Prezydent też się wzruszył w trakcie swojego przemówienia. Powiedział ładnie, emocjonalnie, osobiście. Przeczytano list od Franciszka. A potem do ołtarza podeszły wnuczki z wnukami i jedna z nich odczytała cudny list-pożegnanie do Dziadka. Nie próbowałam już hamować łez. 

"Boże, coś Polskę" śpiewaliśmy pełnym gardłem i pełnią sił. 

Po mszy przeprawa do Lasek, gdzie nastąpiło piękne połączenie uroczystości wojskowej i kościelnej w cudnym entourage'u drzew, lasu i wyjątkowo prostych grobów. Modlitwy i salwy honorowe, orkiestra i śpiewana litania, prezydent i arcybiskup. Poszczególne elementy nachodziły na siebie, ale nie drażniły odmiennością. I znowu kilka wzruszeń. 

Gdy po hymnie Polski orkiestra zagrała hymn Unii Europejskiej. Poruszyła mnie wtedy świadomość, że bez Niego zapewne nie bylibyśmy w Unii dzisiaj. 

Gdy Prezydent złożył flagę Polski, która leżała na trumnie, na ręce Michała Mazowieckiego, najmłodszego syna. A właściwie wcześniejszy moment był bardziej symboliczny - gdy żołnierze składali tę wielką flagę aż do niewielkich rozmiarów trójkąta. 

Gdy Michał Mazowiecki podziękował wszystkim, zaprosił na wspominki i głosu mu zabrakło, bo łzy poleciały. Podszedł do Prezydenta, żeby podziękować osobiście, a ten go po ojcowsku przytulił. 

Deszcz lunął chwilę później. 





3 komentarze:

  1. Dziękuję za tę relację, nie widziałam w telewizji.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. widziałam w telewizji, ale ten opis jest przepiękny,

    OdpowiedzUsuń