sobota, 21 września 2013

156. Od sasa do lasa

"Czas na miłość" (ang. "About time") jest całkiem przyjemnym filmem w sam raz na jesienny spleen. Tytuł polski nie powala i każe myśleć, że to kolejna pastelowa komedia romantyczna, ale nie jest tak do końca - to film Richarda Curtisa, reżysera "Notting Hill" i mojego ulubionego "Love actually", więc jest w nim sporo angielskiego humoru, dużo wzruszliwych emocji i całkiem przyjemna historia rodzinna i miłosna.
Polecam na randkę, bo nie ocieka ani debilnymi tekstami, ani zbyt dosłownym seksem. Polecam też na rocznicę, bo ma w sobie dużo zdrowej i uczciwej rodzinności. Polecam wreszcie na wyjście z przyjaciółką, jako i ja zrobiłam. Trochę się pośmiałyśmy, a trochę popłakałyśmy. Idealne proporcje.

"Tuk tuk" - nowo otwarta knajpka tajska na pl. Hipstera w Warszawie. Mały lokalik między Karmą, a restauracją wietnamską (w której chyba co tydzień odbywają się wesela wietnamskie, uwielbiam ich folklor). Plastikowe stoliki, półplastikowe stołki, krótkie menu. Ceny wysokie (warzywa z woka - 20 pln, woda stołowa z dystrybutora - nie, nie darmowa, za "jedynie" 3 pln), obsługa mocno taka sobie, ale jedzenie niestety smaczne. Postaram się nie bywać, bo nie lubię drogo i nieprzyjemnie. Ale będzie ciężko, bo lubię smacznie, a w Wwie nie jest łatwo o dobre tajskie.

 Urban market na Koszykach. Aktualna wersja jest dwudniowa. Można kupić węgierskie specjały, dużo ciekawych serów, przetworów i innych smakowitości. Można się też najeść na miejscu, wszystko wygląda pysznie, więc dziękowałam Bogini, że nie byłam głodna, bo wchodzenie w takie miejsca na głodniaka grozi poważnym zaburzeniem diety. Miałam ochotę na maliny, borówki i figi, ale ceny mnie odstraszyły. Te same produkty (prawdopodobnie takie same) dostałam parę godzin później w bramie koło pl. Zbawiciela, oczywiście dużo taniej. Na targu cena byłaby zapewne jeszcze niższa. Szkoda, że takie imprezy miejskie są skierowane głównie do ludzi zamożnych albo bardzo zamożnych. To w pewien sposób dyskryminuje normalnych konsumentów, dla których 9 pln za pojemnik malin to jednak zbyt wysoka cena.

Ostatni odcinek Breaking Bad mnie powalił. Świadomość, jak bardzo się zmienił główny bohater i jak z totalnej, acz inteligentnej ciapy i cipy stał się człowiekiem dążącym po trupach do celu, mnie jakoś przygwoździła. Bo chociaż wiem, że to tylko serial i jego scenariusz, to wiem również, jak łatwo człowiek człowiekowi skurwysynem (pardon my French). I tak sobie dumam nad naturą ludzką i własnymi wyborami życiowymi.
Oraz - uwielbiam seriale, w których trudno polubić głównego bohatera.

* * *

W przyszłą sobotę 28 września będzie dzień otwarty w mojej szkole krav maga. Może ktoś chciałby przyjść i się przekonać, czy to sport dla niego? Ja tam będę prawie na pewno. Każda okazja jest dobra, żeby trochę poćwiczyć, a jeśli można to robić w fajnym towarzystwie, to tym bardziej.
Polecam serdecznie.


2 komentarze:

  1. A idź z takimi filmami, co wchodzą do kin 6 listopada na prowincji Europy! :D

    OdpowiedzUsuń
  2. zbieram się do oglądania Breaking Bad :)

    OdpowiedzUsuń