czwartek, 12 września 2013

153. Antydepresyjnie

Walka ze złormonami ma w sobie dużo ze zgadywania.

Wyniki badań są zależne od tylu czynników, że właściwie można sprawdzać je codziennie, a i tak będą różnice. Czasami znaczne. Ostatnio dwa razy robiłam tsh, w tym samym laboratorium, o tej samej porze dnia, warunki zewnętrzne maksymalnie do siebie podobne, ze 2 tygodnie minęły między dwoma pomiarami. I co? Raz mi wyszło 2,0, a zaraz potem prawie 2,7. Teoretycznie jedno i drugie w normie, ale o normie na tsh wiadomo coraz szerzej, że jest masakrycznie zawyżona i ja o sobie wiem, że dobrze funkcjonuję, kiedy mam tsh poniżej 2. A gdy zbliża się do 3, to jest ze mną dużo gorzej.

To samo dzieje się z antykoncepcją hormonalną. Wróżenie z fusów. Jednej kobiecie podejdzie taki lek, innej inny. Jedna zareaguje bólem głowy i spadkiem libido, druga "tylko" depresją. "No to zmieńmy" - mówi pani doktor. No to zmieniamy. I zamiast depresji mamy przybieranie na wadze. A zamiast spadku libido problemy z krążeniem. Niech no już wprowadzą te pigułki dla facetów, bo to naprawdę niesprawiedliwe, że tylko my możemy się truć i męczyć.
A zatem nie, dziękuję, postoję.

No i tak obserwuję siebie i swoje nastroje, które powinny być kwitnące, a są mocno pod psem. Szafa z ubraniami czeka na porządki już od wielu tygodni, a ja z lubością włączam kolejny odcinek The Killing (rzecz o morderstwie nastolatki, dzieje się w Seattle, ciągle deszcz pada i jest ciemno, sami rozumiecie, że mi w to graj).

Więc zbadam sobie witaminę D3, podobno warto. I będę łykać coś z jodem, bo przecież ostatnio stosuję niewiele soli, to skąd mam ten jod brać. Rozglądam się też za jakąś lampą antydepresyjną, co by sobie światłem poratować samopoczucie. Podobno to działa. Chętnie sprawdzę.

A w międzyczasie rozpaczliwie ratuję swój budżet domowy, chodzę na treningi kravki (bajdełej, ruszają nowe grupy od października, może ktoś ma ochotę dołączyć?) i liczę dni do końca września, bo wtedy ma do mnie przyjechać mój motocykl.
Przyjacielem ma przyjechać.
Z dalekiego Zachodu.

Będzie święto.

Na zdjęciu Romanshorn, jezioro Bodeńskie. Pięknie tam. 



2 komentarze:

  1. Tak to juz jest,
    u mnie to samo. Przestalam juz sie interesowac tym jaki mam czego poziom, bo oszalec mozna. Lykam Euthyrox, od lat te same tabletki anty i jakos zyje.
    W miedzy czasie tez antydepresanty, a jakze.
    Fajnie z tym motocyklem :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Moja kumpela właśnie zamówiła taką lampę antydepresyjną i ją testuje w domu.

    OdpowiedzUsuń