środa, 24 lipca 2013

141. Biegam. Jem. Działam. Wyglądam

Odnotowuję powrót do biegania oraz fakt, że w staniku Shock Absorber jogging nabiera innej jakości. Wszystkim biuściastym polecam. Niebiuściastym w sumie też, choć pewnie nie docenią tego tak bardzo.

Odnotowuję też wrażenie, że jem za dużo i powinnam zmniejszyć porcje, więc na wszelki wypadek po przebiegnięciu 3,7 km z prędkością 7m10s per km, zjadłam grillowanego indyczka (jeden niewielki kawałek), plasterek oscypka świeżo z Zakopanego i całego pomidora. Bardzo zdrowo o 22h30.

I wreszcie odnotowuję dobrą formę, znakomite samopoczucie i chęć działania. W poniedziałek wieczorem zrobiłam dużo więcej niż przez ostatnich kilka tygodni. Jak moje działania zaczną przynosić efekty, to na pewno się pochwalę :) Piszę, sprawdzam, uruchamiam kontakty.

Z rzeczy zabagnionych to podsumowanie finansowe wyjazdu i przyjrzenie się karcie kredytowej. Jakoś ciągle nie mogę się za to zabrać. Mam też kilka rachunków niepopłaconych, które muszę ogarnąć. I porządek w szafie - oddać albo wyrzucić to, czego nie potrzebuję. Najwyższy czas się za to wziąć. W ramach pracy nad sobą chyba nie zacznę kolejnego serialu, póki nie przerobię chociaż części szafy. Wydaje mi się to być uczciwym dealem.

Kupiłam dziś sukienkę na wesele, na które jadę za 10 dni. Była okrutnie droga, ale jest przepiękna i mam w opcji zwężenie jej, jak mi się schudnie. Leży na mnie cudownie, nad kolano, przy ciele, skromny dekolt i jest z koronki ciemno-łososiowej z przenikającą różowo-amarantową podszewką. Już tylko dobrać dodatki i będę się czuła jak milion dolarów. Tak, skromność nie jest najwybitniejszą z moich zalet.

Ciekawym doświadczeniem było wejść do sklepu Molton w Galmoku w trampkach, dżinsach, bluzie z kapturem i z plecakiem na ramionach, niemalże prosto od krowy. Pani mnie wcale nie zlekceważyła, wręcz przeciwnie. Przynosiła sukienki, zapinała i z uśmiechem rozmawiała. Nie miałam na sobie niczego, po czym mogłaby ocenić zasób mojego portfela, bo słuchawki Bose chwilę wcześniej oddałam do reklamacji w ich salonie (też mnie potraktowali bardzo w porządku). Zrobił się dziwny metaliczny dźwięk i pan potwierdził, że to słyszy. Być może zostaną wymienione na nowe, być może pojadą do Belgii się naprawiać. Trzymajcie kciuki, żeby wystarczyła decyzja serwisanta polskiego.

I w sumie nie wiem, czy to ja swoją pozytywną energią przyciągam pozytywnych i dobrych ludzi, czy też pozytywność ludzi wokół mnie wzmacnia mój nastrój i samopoczucie, ale wiem na pewno, że jakiś związek musi być. Widzę też, że ci, którzy tak strasznie się denerwują i narzekają na wszystko, oraz ci, co mają w sobie dużo agresji i poczucia krzywdy, są otoczeni nieciekawymi ludźmi. To nie kwestia karmy, to jakiś rodzaj przyciągania.

Dlatego coraz skuteczniej odcinam się od toksycznych relacji.
Rychło w czas!


2 komentarze:

  1. Jest coś w tym przyciąganiu energii dobrej, otwartości i optymizmu. Sama tego doświadczam :D

    OdpowiedzUsuń
  2. mogę obiektywnie potwierdzić, że w sukience wyglądasz obłędnie :)

    OdpowiedzUsuń