niedziela, 30 czerwca 2013

131. Lumpiata piecze

Rzadko mi się zdarza robić cokolwiek w kuchni, ale dzisiaj zachciało nam się ciasta. Biorąc pod uwagę, że jutro idę do dietetyczki, to był ostatni moment, żeby coś upiec.

Przepis podstawowy dostałam od koleżanki, miało być na muffiny, ale nie mam formy muffinowej. Zrobiłam więc jako ciasto.

- 2 szklanki mąki, pół szklanki cukru, cukier wanilinowy, półtorej łyżeczki proszku do pieczenia
-  orzechy włoskie, laskowe i czekolada, doprowadzone młotkiem do stanu sypkiego w torebce strunowej.
- w drugiej misce pół kostki rozpuszczonego i lekko ostudzonego masła, dwa jajka i ponad pół szklanki soku z pomarańczy, świeżo wyciskanego.

Mieszamy razem, nie za długo, powinno mieć konsystencję gęstego jogurtu (rzecze koleżanka). Jakby co, dolać soku albo wody. Ja dolałam soku.

Na pół godziny do piekarnika 170 stopni w blasze z papierem do pieczenia, mnie wyszło z 35 minut, ustawiłam bliżej dołu niż góry. Sprawdzać patyczkiem, czy suche w środku.

Podawać z lodami. (sorbet malinowy Grycana na ten przykład)

(ja wiem, że dla niektórych takie ciasto to bułka z masłem. Trudności rzeczywiście nie ma w tym żadnej. Jedyny kłopot polega na tym, że trzeba się zmobilizować. Z gotowaniem jest trochę jak ze sportem, póki człowiek się zmusza, póty przyjemności nie ma żadnej. Wierzę, że kiedyś będzie inaczej. Na razie jestem po prostu dumna, że coś upiekłam. Smacznego!).






3 komentarze:

  1. tego się nie spodziewałam. muffina w keksówce, hm.

    OdpowiedzUsuń
  2. wygląda pysznie! Gratulacje Lumpiata:)

    OdpowiedzUsuń