czwartek, 16 maja 2013

112. Chustka. Joanna. Aśka.

Od 29 października minęło prawie dwieście dni, a ja nadal nie jestem w stanie o Niej pisać. Blokadę jakąś nałożyła i cieszy się tam z góry, że mi palce nie biegają po klawiaturze jak zazwyczaj. Piszę i kasuję. 
A o niczym innym dzisiaj nie myślę. 
Bo dziś wieczorem premiera filmu dokumentalnego "Joanna"

Z tej okazji, i z okazji wydania książki "Chustka", zostałam wczoraj zaproszona do Dzień Dobry TVN, wraz z reżyserką filmu, Anetą Kopacz. 

- Jak Panią podpisać na ekranie? - zapytała przemiła pani, gdy poddawałam się charakteryzacji - Czy może być "przyjaciółka Joanny"? 
- Hmm. No tak. Chyba tak - odpowiedziałam lekko zmieszana. 

Bo problem polega na tym, że znałyśmy się raptem kilkanaście miesięcy, a przyjaźń się przecież rodzi latami. No chyba że się tych lat nie ma, i się o tym wie od samego początku. Z Aśką wszystko było szybsze, intensywniejsze i bardziej kolorowe. Decyzje podejmowała w mgnieniu oka, a potem najwyżej zmieniała zdanie. Piekielnie inteligentna, cudownie złośliwa, w ważnych chwilach czuła i wrażliwa, wobec najbliższych bardzo wymagająca, a do tego piękna, dobra i silna. 

Kiedy się poznałyśmy, Asia była już chora od dłuższego czasu i wiedziała, że z tego nie wyjdzie. A ja zastanawiałam się, czemu mnie tak do niej ciągnie, skoro wiem, że zaraz jej nie będzie. Nie robiłyśmy planów, nie budowałyśmy nadziei i nie kwestionowałyśmy jej losu. Taka miłość pozwala docenić każdą chwilę. Bo wtedy kocha się nie wspomnienia albo wizje przyszłości, ale kocha się tu i teraz. Lub nienawidzi. Bo przecież Aśka nie była łatwa. Pani dyrektor. Tak o niej mówiłyśmy z dziewczynami w ostatnich tygodniach jej życia. Zarządzała również prosto z łóżka. I tłumaczyła każdej z nas, co powinnyśmy zrobić z naszymi sprawami. Mnie kazała ćwiczyć jazdę na motocyklu na sucho, co by skoordynować ruchy nadgarstków i stóp. 

W ostatnim okresie już nie miała siły na spotkania, choć tak bardzo ich chciała. Porozumiewałyśmy się smsami. Czasami udało się ich wymienić kilka, kilkanaście. Czasami dwa trzy dni milczała i wiedziałam, że jest gorzej. Nie chciała mnie obarczać swoim odchodzeniem. Martwiła się o mnie, o to, że jestem taka wrażliwa. Nie chciała pokazywać się od najgorszej strony. Pisała o tym, że umieranie nie jest atrakcyjne. I że nie potrzebuje widzów. A ja gotowa w każdej chwili do niej pojechać, czekałam na jakiś znak. I pytałam jej męża. Czekałam. 

Ze dwa-trzy tygodnie przed śmiercią, któregoś wieczoru, jej mąż zadzwonił, żebym przyjechała, że jest okienko, może się uda chwilę pogadać, choć Asia czuje się słabo. Wskoczyłam do auta, za godzinę byłam na miejscu, i przez dłuższy czas siedzieliśmy tylko we dwoje w kuchni, bo Asia nie miała siły. Potem przyszła, zrobiła sobie herbatę, kazała się przesiąść do pokoju i zaczęła rozstawiać statywy od światła. Wzięła aparat fotograficzny, opieprzyła mnie, że mam za duży dekolt i zrobiła mi kilkadziesiąt zdjęć portretowych, śmiejąc się, że wyglądam jak dziewczynka. I że mogłabym w końcu schudnąć. Wypytała o wszystkie ważne sprawy, w szczególności o dziecko, wówczas świeżo wyjechane do Ameryki, i wyraziła swoje zdanie. Jednoznaczne, rzecz jasna. I na każdy temat. Potem usiadła na łóżku, zaczęła przysypiać, bo leki przeciwbólowe tak działają, ale aparatu oddać nie chciała. 
"No, to teraz pozabawiaj mnie inteligentną rozmową, a ja będę przeglądać zdjęcia" - powiedziała i w tej samej sekundzie już spała. Ledwo złapałam aparat znad podłogi :) 

Wychodząc z ich mieszkania parę minut później, zastanawiałam się, która z nas dwóch jest słabsza i wymaga większej opieki. Bo jechałam odwiedzić umierającą, a zastałam kobietę, która nawet w takiej chwili potrafiła dać uwagę, czułość i wsparcie. 

Tęsknię, Asiu. 

fot. Joanna Sałyga

5 komentarzy:

  1. dwa razy przeczytalam ta notke. ostroznie. uwaznie. z rozmyslem. brakowalo mi ten nici laczacej Ja i Ciebie, miejsca w ktorym sie poznalyscie. teraz bardziej rozumiem ta znajomosc. brakowalo tej notki tutaj, w tym miejscu.

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuję za ten wpis.
    Bardzo dziękuję.

    OdpowiedzUsuń
  3. bardzo ładnie opisałaś trudny dla Ciebie temat.

    OdpowiedzUsuń
  4. Byłam w sobotę na filmie. Nie potrafiłam powstrzymać łez. Uczę się żyć uważnie.

    OdpowiedzUsuń
  5. Gdzie można obejrzeć film pt"Joanna"???

    OdpowiedzUsuń