piątek, 3 maja 2013

102. Warszawa

No to jestem. 

Leciałam przez Londyn, więc na lotnisku w Warszawie była kontrola paszportowa, bo Anglia poza Schengen. Jakiś starszy pan (wąsy, aktówka, spodnie myśliwskie) wcisnął się przede mnie, a właściwie nawet nie wcisnął, tylko przeszedł obok mojej walizki i stanął przed nią. Spytałam uprzejmie, czemu się tak wciska. Zrobił mi awanturę, że on mnie nie zauważył, że czemu się go czepiam i że on nie wie, o co mi chodzi. 

Toż to Polska :) 

(w San Francisco natomiast zabrali mi zielone chili, bo debilnie zapakowałam słoik do podręcznego)

(piję herbatkę, napawam się szarością, zimnem i deszczem oraz zastanawiam się, w którym internetowym sklepie zrobić zakupy na jutro rano, bo lodówka pusta, a ja auta nie mam) 


(i tęsknię)

2 komentarze:

  1. cieszę się, że już jesteś, ale bardzo lubiłam cię TAM :)

    OdpowiedzUsuń