środa, 1 maja 2013

100. San Francisco czasami spi

Kiedy wracalam wczoraj pozna noca do domu i jechalam autem przez centrum San Francisco, zdalam sobie sprawe z dwoch rzeczy. Po pierwsze, i o tym juz rozmawialam z K., to miasto ma problem z bezdomnymi. Klimat jest na tyle znosny, ze spanie na powietrzu nie jest az tak uciazliwe, a zima sa rozmaite wywietrzniki dogrzewajace. I panowie kraza. Maja swoje wozki sklepowe z dobytkiem i namioty i hamaki i inne pol-domy. I naprawde jest ich sporo. Z poczatku pomyslalam, ze nie widzialam ich az tyle w Nowym Jorku, bo tam malo chodzilam noca, ale to chyba tez kwestia klimatu. W NY jest zimniej. Czy tez bylo zimniej, gdy tam bylam na przelomie marca i kwietnia.

Druga sprawa to parkowanie. Toz to cala historia. Wczoraj jechalam 20 minut z Mission do Richmond, gdzie stacjonuje, a potem przez 45 minut szukalam miejsca. Powiedzieli mi, zebym parkowala tylko tam, gdzie chodnik niepomalowany (sa biale, zolte, czerwone, chyba, nie wiem, nie wdrazalam sie). Parkowac z zakreconymi kolami, co by auto sie szybciej zatrzymalo gdy zacznie spadac. Nie parkowac od 2 do 4 w co drugi poniedzialek, bo czyszcza ulice. I od 6 do 9 rano w srody, bo zabieraja smieci. Ale po drugiej stronie ulicy juz jest inaczej. A za zakretrm jeszcze inaczej. I pod szkola tez nie, bo busy szkolne musza miec miejsce. A na tym parkingu nie wolno w ogole, tylko rezydenci. Tu jest wyjazd z garazu, a tu wyjazd z posesji. Tu mozna w nocy, ale rano bedzie gorzej, bo to kolo poczty i tylko na pol godziny. Przeparkuj dwa miejsca dalej, to bedziesz mogla godzine. Mowie Wam, masakra. I to wszystko jest napisane na malych srednio czytelnych bialych tabliczkach z czerwonymi i zielonymi literkami. Kocham ich.
Zreszta, chyba jeszcze nie wspominalam o tym, ze jesli ktos nie umie czytac po angielsku to ma niewielkie szanse, aby sobie poradzic na amerykanskich drogach. Wszystkie wazne informacje sa napisane slowami, duzo rzadziej symbolami. Ze dany pas tylko do skrecania. Ze zaraz roboty drogowe. Swiatla. Skrzyzowanie. Przejscie dla pieszych. Zanim nauczylam sie chocby zauwazac te slowa i je jakkolwiek przetwarzac w glowie, sporo mil minelo, a co dopiero ktos, kto nie mowi po angielsku, albo wychowal sie w innym alfabecie i nagle musi prowadzic auto. Szacun!

K mowi, ze z wszystkich europejskich wynalazkow jednego jej brakuje okrutnie. Nie jest to chleb. Ani nawet okna normalnie otwierane. Ani fakt, ze nie mozna tutaj puscic pod prysznicem cieplej wody waska struzka, tylko musi leciec ogromna, bo im cieplej tym bardziej. Nie. Najbardziej brakuje jej sluchawki od prysznica. Bo oni tutaj montuja takie wytryski na stale przymocowane do sciany, pod ktorymi powinnas sie zmiescic. Ja na ten przyklad zazwyczaj jestem wyzsza, wiec plukanie wlosow odbywa sie w wersji zgiete nogi pod kolanami i uczymy sie przechodzic pod lina. Na pewno zdrowotnie wychodze na tym niezle, ale przyjemnosc srednia.

Wczoraj byl dzien moze nie tyle techniczny, ile rodzinno-dzieciecy. Pojechalismy cala ekipa do lasu Muir Woods, gdzie zaprzyjaznilam sie z idea sekwoi, ktore pasuja do mnie wzrostem. Albo ja do nich. Wjazd do parku za 7 dolarow od osoby doroslej. Drogo. Ale w zamian za to wszystko jest wyczyszczone, ustalone, sa tablice edukacyjne, konkretne sciezki, mapki papierowe i zyczliwa obsluga. Czasami chcialoby sie, zeby te nasze parki narowodowe byly nieco lepiej zaopiekowane i wypromowane. Moglabym placic. Pewnie zreszta kupilabym karte roczna. Bardziej by sie oplacalo.
A nastepnie wywialo nas na plaze, na polnocy. Jechalismy brzegiem oceanu, kreta droga, na tyle kreta, ze cieszylam sie, ze to ja prowadze, bo moglabym tego nie zdzierzyc. Na chorobe lokomocyjna bardzo skuteczne jest spiewanie. Wiedzieliscie? Jestem prawie pewna, ze wybrzeze pacyfiku w tej okolicy po raz pierwszy w swojej historii zostalo uraczone glosnymi, a nawet bardzo glosnymi 'Czerwonymi tarczami Poniatowskiego' (tam tadam tadam, tadadada dam, pam)

I znowu sie wykapalam. Cudna woda, zimna, ale cudna.

Wieczorowa pora szlajalam sie po Mission, pilam prawie ze bezalkoholowe piwo (prowadzilam!) i omawialam biznesy. Ja tu jeszcze wroce ;)
Tymczasem siedze w kafejce na Clement street i chlone. Slonce, kawe, ludzi, muzyke i wszystko to, co sklada sie na szczescie.





4 komentarze:

  1. wtf z tym brakiem sluchwek? oczywiscie ze sa.
    nie nauczylas sie jeszcze ze w ameryce jest wszystko? ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Fioletowe z ciemnym wnetrzem, edycja normalna, nie justin bueber, w internecie a nie na zywo, bo na zywo za drogie. Prżepytalam z 5 sprzedawcow na amazonie i ebayu i niestety...

    Ale bose sa super.

    OdpowiedzUsuń
  3. Juz sie dawno tak nie ubawilam:))) Czy ta tajemnicza K. jest w Ameryce 3 tygodnie dopiero i jeszcze nie widziala roznych okien?
    Ja mialam juz okna otwierane na 4 rozne sposoby, a przeciez jak jej tak bardzo brakuje polskich okien to moze sobie zamowic i zamontowac tutaj:)))
    No i ta sluchawka prysznicowa mnie zupelnie zabila!!!!!!!!!!!!
    Kryste, moj syn ma 196cm wzrostu i jeszcze nigdy nie musial kucac przy myciu glowy:)))
    A jak sie kapia tutejsi koszykarze, ktorzy maja duzo ponad 2m wzrostu?
    Tylko prosze, nie mowicie mi, ze kapia sie tylko od pasa w dol:))))))
    Czy Wam naprawde nie przyszlo do glowy, ze ta glowka prysznicowa "zamontowana na stale" jest ruchoma??? I mozna sobie ja ustawic w zaleznosci od potrzeby??? Poza tym takie montowane na stale glowki prysznicowe sa tylko w najtanszych hotelach mi miejskich mieszkaniach. Ja przez 28 lat zycia tutaj mam zawsze prysznic z ruchomym ramieniem, a nawet ostatnio mam na jednym ramieniu dwie ruchome tarcze prysznica.
    I potem sie dziwicie, ze sie ludzie pytaja czy w Polsce sa prysznice... naprawde:)))))

    OdpowiedzUsuń