środa, 1 maja 2013

99. Dzien techniczny

Wczoraj byl dzien techniczny. Dzien dla mnie, w czasie ktorego zrobilam cale dwa zdjecia. Jedno poszlo na fejsa, drugie sciagnelam i nie ma w nim nic szczegolnego.

Wynajelam auto (hertz, blisko domu, hyundai accent, 42 dolary za dzien + 9 za jakies tam ubezpieczenie, juz nie chcialo mi sie wczytywac, tak, zrobilam sie finansowo leniwa, ale przeciez wiedzialam, ze liczyc to ja umiem przed wyjazdem, a w trakcie to mam to w trabie). Pojechalam do Santa Cruz, raz jeszcze droga wzdluz pacyfiku, ktora to droga wjezdzalismy prawie tydzien temu do miasta. Slicznie, niebiesko, malowniczo, romantycznie i wakacyjnie. Santa Cruz potraktowalam w sposob calkowicie wyrachowany. Ma byc plaza. Ma byc cieplo. I najlepiej, zeby nie bylo nadmiernie duzo turystow. I tak wlasnie bylo. Jest tam jakies wspaniale wesole miasteczko, ale zlekcewazylam. Jest tez dlugie molo, municipal wharf, ktore zlekcewazylam podwojnie, bo nawet jakbym byla w nastroju turystycznym, to bym i tak nie miala ochoty zwiedzac czegos tak betonowego. Yelp (czy ja juz Wam pisalam, jak mi yelp, aplikacja na tel, pomogla w tej podrozy? Chyba nie) mowil, ze jest tam jakas dobra knajpka z owocami morza, ale nie, zostalam na piasku. Bylo goraco i kiedy zobaczylam, ze do wody zblizaja sie nie tylko dzieci, to szybciutko sie przebralam (spodnica i podkoszulka sa najlepszym strojem do przebierania sie na plazy, bez zbednych ceregieli) i polecialam do wody. A zatem, prosze Panstwa, it's official, wykapalam sie w Pacyfiku. Ze wszelkimi szykanami, wlosy zamoczone, okularki do plywania tez i nawet zdolalam zanurzyc sie na tyle, ze zobaczylam, ze nic nie widze :) Bylo troche zimno, ale tylko troche. A jakze mi tego brakowalo!

A potem wsiadlam znowu do auta i pojechalam na dalszy ciag dnia technicznego. Gilroy i jego outlety. Przymierzylam dziesiatki ubran, kupilam tylko jedna bluze i jedna koszulke, oraz ... sluchawki. Juz od wielu dni zasadzalam sie na fioletowe sluchawki Beats, ale w internecie nie moglam trafic na te, ktore mi sie podobaly, a w swiecie naziemnym kosztuja duzo za duzo. W Gilroy jest outlet Bose. Przymierzylam, posluchalam i doszlam do wniosku, ze jednak nie musze przeplacac z design. A jakosc wysokich dzwiekow tez ma znaczenie, a te sa lepsze u Bose. Nie kupilam tych najdrozszych, niestety, ale te, ktore mam sa i tak znakomite.

Do miasta wrocilam okrezna droga, przez jakies gorki i winnice, co by jeszcze przez chwile pojechac kolo oceanu. I przy okazji popatrzec na zachod slonca.
Jak ja bym chciala tu mieszkac! I miec to na co dzien. Albo przynajmniej na zawolanie.

Cy wiecie, ze w Kalifornii nie mozna sie opalac topless? Niby tacy otwarci, nie?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz