piątek, 26 kwietnia 2013

95. Wchlaniam miasto, a miasto mnie

Polazilam wczoraj po tej bardziej turystycznej czesci miasta, na Lombard street bylam (to taka uliczka niby ze bardzo kreta i pod wielkim katem nachylenia i sobie ludzie przyjezdaja, zeby sprawdzic, czy potrafia zjechac). Duzo wieksza frajde sprawilo mi fotografowanie turystow niz jezdzacych :)

W San Francisco widac duzo Azjatow. K mowi, ze to Chinczycy zbudowali to miasto. W autobusie drugim jezykiem ogloszen jest wlasnie jakis rodzaj chinskiego, jesli dobrze odrozniam. Pogoda jest taka sobie, raczej wiosennie i pochmurno, choc w sumie wczoraj popoludniu slonko wyszlo i bylo calkiem przyjemnie. Ale na dluzsza mete wolalabym miejsce, gdzie cieplo i slonce sa bardziej domyslne. Dlatego byc moze po weekendzie pojade jeszcze na chwile gdzies na poludnie, co by nagrzac sie i poczuc wakacje. Koncepcji jest kilka. Iosemity to tylko ewentualnie pretekst, bo tam za cieplo nie jest, ale w drodze moze byc ok. A moze jednak wrocic na poludnie, tam gdzie bylam pare dni temu? Santa Barbara byla chyba takim granicznym miejscem, po ktorym zrobilo sie bardziej zielono. Jeszcze nie wiem. Troche juz jestem w opcji powrotu. Niby jeszcze tydzien prawie, ale ja juz mysle o Polsce. Ciekawe czy uda mi sie wylaczyc takie podejscie.

Na portalu randkowym odzywaja sie do mnie faceci, ktorzy zobaczyli, ze przyjechalam do miasta. Sama nie wiem. Fajnie by bylo polazic z jakims insiderem. Szczegolnie po klubach i innych tego typu miejscach. Z drugiej strony moja pamiec operacyjna jest juz dosc konkretnie zawalona i malo w niej wolnego miejsca. Powinnam cos zrzucic na dysk zewnetrzny, ze tak powiem dosc metaforycznie.

Tymczasem san Francisco wchlania. Na ile jest to konsekwencja tego, ze jestem u swoich, a na ile to miasto, nie potrafie powiedziec, ale mam duzo wiecej ochoty poznawac ludzi i chodzic byle gdzie, niz zaliczac jakiekolwiek turystyczne miejsca. Tak jakbym przyjechala tu mieszkac. Albo jakbym wiedziala, ze niebawem tu wroce.

Kupilam walizke kabinowke. Fioletowa oczywiscie. Bedzie we wtorek.















1 komentarz:

  1. już wiem, co takiego cudownego pochodzi z San Francisco! Faith No More! :*

    OdpowiedzUsuń