środa, 17 kwietnia 2013

86. Za duzo, za bardzo, zbyt intensywnie

Przegralam raptem polowe tego, co zaplanowalam, wiec nie jest tak zle. Ale wczoraj jednoznacznie nie mialam szczescia. Co wlozylam dolara do automatu, to albo mi go zzeral, bo nie zauwazylam, ze w danej maszynie trzeba grac za dolara, a nie za centa, albo bardzo szybko mnie usadzal nie dajac wygrac nawet cwierc dolara. Na ruletke przeznaczylam nieco wiecej kasy i celowalam w 17. Ta liczbą wygralam wiele lat temu w kasynie w warszawie. Wypadlo 34. A potem wprawdzie byla 17, ale ja akurat nie gralam :)

Poszwendalam sie, polazilam, zrobilam z 10 km (po czym pozwolilam sobie na pyszne lody Ben and Jerry's), alkoholu mi sie w ogole nie chcialo (ja to jednak lubie pic spolecznie). Popatrzylam na znudzone panie w wieku srednim siedzace przy automatach, podniecone starsze panie z kolezankami, siedzace stadami, na lekko podpitych panow, ktorym wszedzie rozdawano ulotki z paniami do wynajecia (czulam sie dyskryminowana, ze mnie tych ulotek nie daja, az wreszcie jakis pan probowal mi dac, moze dlatego, ze wszedzie chodze z torba bawelniana "wanna be bi", ktora dostalam od mojej ukochanej M na urodziny)

Nawet w moim wlasnym hotelu, w ktorym ludzie jacys tacy normalniejsi, a kasyno nieogromne, nie chcialo mi sie z nikim gadac. Nie wiem, czy to Las Vegas mnie zamknal, czy tutaj sa tacy, ktorych nie ma co zagadywac. Ańyway, wrocilam do pokoju o 23, zjadlam lody i poszlam spac :)

Ale dowartosciowalam sie tez troche. Najpierw pan od ruletki poprosil mnie o dokument, ktory by potwierdzil, ze mam 21 lat i nie, nie kazdego o to pytaja :) Potem przed jakims klubem dostalam bransoletke do darmowych drinkow, facet wypatrywal mlode kobiety i je zapraszal. Wreszcie na ulicy, gdy wracalam, dwoch zrobionych mlodych chlopcow z gitarami mnie zapewnialo o tym, ze jestem piekna, seksowna, a moje 'curves' sa bardzo ale to bardzo. Czysta przyjemnosc ;)

Dzis jade dalej. San Diego. Couchsurfing wieczorem u bylego hipisa. Do Sedony (ponoc mekki hipisow, tych prawdziwych sprzed lat) nie dotarlam, z braku czasu, wiec moze chociaz z kims se pogadam. Z Vegas wyjezdzam nieco wymeczona nadmiarem i przekonana, ze nie moglabym tu mieszkac.
Za duzo, za bardzo, za intensywnie.







2 komentarze:

  1. Przy moich 35 latach też chcę taki dokument, który potwierdzi, ze mam 21!

    OdpowiedzUsuń
  2. Na Twoich zdjęciach Vegas wygląda jak opuszczone smutne miatso na końcu świata;)

    OdpowiedzUsuń