niedziela, 7 kwietnia 2013

76. W Houston

W Houston jest milo, rodzinnie i cieplo.

Dzinsy mi sie przetarly na tylku, ale planuje kupic nowe w dordze do San Antonio, gdzie podobno ogromny outlet. Tak czy siak, na razie dzinsy moglam zdjac. I załozyc spodenki.

Z duza frajda przeszlam sie dzisiaj boso po trawniku przed sniadaniem.
A w promocj wczorajsze chipsy z samolotu. Tak, tak, z niebieskich ziemniakow. I tak, byly granatowe.

stay tuned, I'll be back.



2 komentarze:

  1. A w Wielkopolsce słoneczny dzień, tylko na trawniku przed domem stanąc boso strach..

    OdpowiedzUsuń
  2. u nas nazywają się "ziemniaki fioletowe" jak się okazuje

    OdpowiedzUsuń