niedziela, 7 kwietnia 2013

75. LaGuardia - JFK

Dziecko juz w samolocie. Ja na JFK. Czekam na swoj lot.
Kolo poludnia poszlismy sobie do pobliskiego parku, posiedziec na sloncu. Ciagle nie moge sie nacieszyc tym, ze niebo jest niebieskie i bezchmurne i to dzien po dniu. Mlody to ma na co dzien i w sumie nie dziwie sie, ze jest mu tam dobrze. Posiedzilismy, poczytalismy (ja juz koncze przewodnik niepraktyczny Kamili Slawinskiej, Mlody czyta Grywalizacje Takczyka, kazal sobie przywiezc).
Potem juz bylo z gorki.
Najpierw doszlismy do metra, kilka przecznic, nastepnie pojechalismy do konca linii G, przesiedlismy sie z jednej linii na druga. a potem jeszcze autobus. Spytalismy wprawdzie pana, czy jedzie na LaGuardie, potwierdzil, ale zapomnial dodac, ze na terminal wojskowy, a nie na pasazerski. Stresik byl. bo niby czasu jeszcze sporo, ale jednak coraz mniej. nie lubie tak. Na terminalu wojskowym przesiedlismy sie do busu wahadlowego, obslugujacego lotnisko. I po jakims kwadransie dojechalismy do terminalu, z ktorego startowal Mlody. Jeszcze kawalek pizzy, bo jego lot bezjedzeniowy i wreszcie wypuscilam go przez kontrole i sama poszlam do serwisu autobusowego miedzylotniskowego, ktory za jedyne 13 dolarow przywiozl mnie tutaj. Nie bylo sensu jechac ponownie metrem, na karcie znalezionej wczoraj, bo za ostatni fragment i tak musialabym zaplacic 5 dolarow. Wybralam wygode. Jakies niecale cztery godziny w sumie nam to zabralo.

Siedze wiec sobie w terminalu JetBlue, robie zdjecia atakujacym mnie reklamom, pisze blog, i ciesze sie, ze za pare godzin bede mogla zdjac dlugie spodnie. Mysle sobie tez, po tygodniu spedzonym w duzym miescie ze swoim nastoletnim synem, ze organizowanie nam czasu we dwoje to calkiem niezle wyzwanie. Mlody nie bardzo mial do kogo sie odezwac, i ciagle wisial na telefonie, a konkretnie na smsach ze swoimi znajomymi z Houston, a ja zastanawaialam sie, kiedy przyjade kolejny raz tutaj, zeby poszawendac sie tym razem jako dorosla, po klubach, knajpach i imprezach. Z drugiej jednak strony, jak inaczej mu pokazac swj swiat i sposob poznawania go?

- bardzo sie wynudziles?
- nie.. BARDZO nie, tylko troche ;)



1 komentarz: