poniedziałek, 1 kwietnia 2013

67. Jest glosno i troche taka wieza Babel

Wczoraj bylo jednak bardzo kiepsko. Nie dosc, ze zimno i ciemno i do domu daleko, to czulam, ze choroba wygrywa. Nowy Jork nie pomagal. Niedzielne popoludnie bylo pelne turystow i nieciekawych klimatow na poludnie od central parku. I przenikajacy wiatr. Wiem, ze to sie ma nijak do Waszej sniezycy, ale kazdemu jego karma, nie?

Sniadanie wielkanocne zjedlismy w podlej knajpie na Brooklynie. Szukalam jakiejs francuskopodobnej kawiarni z kanapkami i croissantami, stanelo na wrapach z kurczakiem i smothies. Potem parada wielkanocna na piatej alei. zasadniczo pomylka, chyba ze ktos lubi sie przesuwac w tlumie ludzi robiacych zdjecia. zeby jeszcze bylo komu je robic... Niektorzy rzeczywiscie wygladali calkiem ladnie z okazji wielkanocy, ale pogoda nie nastrajala pozytywnie.

Po kilku kawach w starbucksie pojechalismy do Chinatown i zjadlam tam calkiem smaczna zupe z owocami morza. Bylismy jedynymi europejczykami w knajpie i uznalam to za dobry znak. Mlody wybral wolowine z kielkami i wprawdzie marudzil, ze troche bez smaku, ale glod robi swoje. probowalam kupic okulary sloneczne w jednym z chinskich sklepikow z mydlem i powidlem. sek w tym, ze mam szeroka twarz, a oni niekoniecznie. Udalo mi sie natomiast dzisiaj, acz nie bez przygod, gdyz najpiew trafilam do sklepu przy Koreatown, szczesliwa, ze nareszcie widze dziesiatki modeli, ale szybko okazalo sie, ze jest to sklep hurtowy i moge kupic 12 sztuk. Za jedyne 25 dolcow, wiec moze powinnam byla. Pan byl jednak na tyle mily, ze nas odeslal do jakiegos sklepu na piatej alei i udalo mi sie nabyc sliczne chinskie okulary w niebieskiej oprawce za cale 5 dolcow. Bo dziecko marudzilo, ze poprzednie sa zbyt oldschoolowe. Kupilam je bylam w Rossmanie za jakies 20 zyla, wiec niewykluczone ze mialo racje.

Po trzech dniach pobytu jedna mysl mi nie daje spokoju. "Czyli to jest to? To jest miasto, do ktorego wszyscy tesknia i o ktorym wszyscy marza?". Nie wiem, czy jestem w tym odosobniona, ale nie czuje zadnych kompleksow. ja tu przynaleze co najmniej tak samo, jak do kazdego innego wiekszego miasta. Londyn, Paryz, Berlin - nie musze ich nijak do siebie przekonywac. Po prostu korzystam. zwiedzam. Zdobywam. Tu tez. Juz wiem, ze spokojnie moglabym tu pracowac. I nie, nie czulabym sie mlodsza siostra, ktora przyjechala ze wsi i nie potrafi sie odnalezc. Przeczytalam gdzies, ze w Nowym Jorku ponad 50% ludzi deklaruje, ze w domu mowia w innym jezyku niz po angielsku. No to jestem. Kolejna.
Kupuje to miasto.

jest intensywnie, to prawda.
Jest troche overwhelming (lubie to slowo)
Jest glosno i troche taka wieza babel. Mieszkamy w dzielnicy raczej czarnej, wczoraj bylismy w okolicach mocno bialoturystycznych, potem w dzielnicy chinskiej, dzisiaj w koreanskiej i w samym centrum (czy jest jakies samo centrum Nowego Jorku?). Lunch zjedlismy w Bryant Parku, wraz z setkami innych ludzi, ktorzy wyszli na chwile z pracy. Skojarzenie z ogrodem luksemburskim w Paryzu bylo nieodzowne. Nawet krzeselka podobne. Tyle ze tam kamienice wokol i klasyczne budowle, a tu wysokie wiezowce z poczatku xx wieku i pozniejsze.
Tak czy siak smakowalo, tym bardziej, że to nasze pierwsze kontakty z tegoroczna wiosna.
Zaczynam lubic.

Wieczorem chcemy wrocic na Times Square, mowia, ze fajniej wyglada podswietlony. Na razie zaliczylismy sklep mmsow i z daleka kolejke do tanszych biletow na Broadway. Fajnie by bylo zobaczyc jakies show, ale czemu ta kolejka jest taka dluga? :)

Juz jestem w rytmie, juz moge isc.
Byc moze dlatego, ze zamienilam martensy na swoje znoszone converse'y. Jest wygodniej.
Na zewnatrz pada, siedzimy tradycyjnie w Starbucksie. Ja sobie do Was pisze, Mlody rozmawia na fejsie z polskim kumplem, po lewej dwoch panow z Korei (nie, nie rozpoznaje, ale zakladam, ze skoro jestemy przy Koreatown...), po prawie rodzinka hiszpanskojezyczna. Za mna sliczna hinduska dziewczyna. Wlasnie dosiadla sie Niemka z synem.

dobrze mi





1 komentarz:

  1. w tych czerwonych budkach na Times Square na kilka godzin przed spektaklem sprzedają bilety po sporych zniżkach, nawet do 70%! Stą kolejki, warto się ustawić (ale wiedzieć najpierw, na co się chce iść!)

    OdpowiedzUsuń