niedziela, 31 marca 2013

65. Aretha Franklin jest krolowa soulu

Mieszkamy w dosc ciemnoskorej dzielnicy, a nosimy sie calkiem kolorowo, wiec w sumie nie zdziwil mnie wczorajszy komentarz jakiegos gniewnego do swojej kolezanki - "god damned, they are lost or what?", gdy kolo 22 wracalismy do domu od metra. Nowy Jork tez jest kolorowy, acz nie wszedzie to te same odcienie. i oczywiscie jest pelen turystow.

A my tak srednio lubimy turystow. No ale najlpierw trzeba zobaczyc troche miejsc zatloczonych, zeby docenic pozniej te bardziej normalne i codzienne. Przeszlismy sie mostem brooklynskim, co w gruncie rzeczy byloby calkiem przyjemne, gdyby nie tlumy wspolspacerowiczow.


Naganiacz chcial nas namowic na wycieczke stateczkiem wokol statui wolnosci, tlumaczac, ze od huraganu Sandy nie wpuszczaja na sama wyspe, ale mozna za to ja obejchac wokol i to niewielkie pieniadze za tak fantastyczna okazje. Grzecznie podziekowalam, usiedlismy sobie w parku i przez jakies 5 minut zmusilismy sie do przeczytania, co nam przewodnik mowi o tych wyspach i wysepkach, ktorymi tak okrutnie wzgardzilismy.

A potem wyszlo slonce i juz nie chcialo nam sie czytac.

Przeszlismy sie obok Ground Zero, poogladalismy potezna kolejke ludzi chcacych zaliczyc WTC Memorial, uznalismy, ze nie jest to nam potrzebne do szczescia, zwlaszcza, ze atmosfera wokol tego miejsca jeśt podniosla i dosc dramatyczna nieżaleznie od tego, czy sie je zwiedza w ramach struktury, czy poza nia. W poszukiwaniu stacji kolejki i tak obeszlismy caly ten kwartal i to czesciowo gora, wiec co widzielismy, to nasze. To miejsce nie ma dobrej energii. Bardzo chcialam stamtad uciec.

Kolejka nas zawiozla do Newark (po 4,5 usd na lebka w oie strony), McDonalds nakarmil (17 dolarow za dwa zestawy), a Krolowa i legenda soulu nas nie rozczarowala. Pytaliscie, czy Aretha Franklin jeszcze zyje. oh zyje, i ma sie znakomicie, pomimo chorob i wieku. Jest krolowa i nie musi tego udowadniac. Koncert byl krotki i dynamiczny, srednia wieku publicznosci chyba wyzsza niz Mlody i ja razem wzieci, za to moc jej 71-letniego glosu i sila jej poczucia humoru polaczonego z lagodnoscia i kobiecoscia moglyby gory przenosic.
siedzielismy na trzecim balkonie, wsrod 'normalnych' ludzi, ktorym nikt raczej nie zaplacil za bilet. I ta nasza publicznosc tak fajnie zywo reagowala na teksty ze sceńy, jak w amerykanskim kosciele, jak przy gospel. 'yeaaaah!' 'right!' Moze jedynie szkoda, ze nie zaspiewala mojej ulubionej 'i'll say a little prayer'.
Z internetu wynika, ze niedawno nagrala kolejna plyte, ktora sama wydala. I ze niestety ma raka trzustki. Podziwiam te babke. Wczoraj pokazala klase i kazdemu zycze, zeby majac nowotwor i 70tke na karku mial w sobie jeszcze tyle do przekazania innym.

Do Nowego Jorku wracalam juz dosc konkretnie zmeczona. i nadal chora.
Bo oprocz milego spacerowania byla tez grana apteka i dobieranie odpowiednich lekow do moich objawow (stanelo na czyms w rodzaju Tabcin). Chyba jest troche lepiej. Dzisiaj w planach parada wielkanocna, ale chyba nie bedziemy sie spieszyc. I moze znowu uda mi sie nabyc troche swiezych owocow. Organizm domaga sie witamin.

Technikalia:
- karta na dowolna liczbe przejazdows metrem lub lokalnym busem na 7 dni kosztuje 30 dolcow.
- internet chyba bede miala w firmie simple mobile. Za 50 dolarow wszystko nieograniczone (rozmowy, smsy, nawet zagraniczne, oraz internet 4g)
- paczka chusteczek w lokalnym sklepiku kosztuje pol dolara.
- nowojorczycy przechodza na czerwonym. My tez.
- a ichniejszym 'jak dojade' jest hopstop.







2 komentarze:

  1. super! dzięki za relację! Oby tak dalej i dbaj o siebie!

    OdpowiedzUsuń
  2. Maryniu, Wielkanocny calus dla Was 2 Agata & company

    OdpowiedzUsuń