piątek, 22 marca 2013

63. Wypożyczenie auta w USA

(UPDATE na końcu notki)

Zarezerwowałam auto.

Powinnam skakać z radości, a ja potrafię tylko z siebie wydusić, że mam, że coś wynajęłam, że nie zostanę na lodzie. Że cena potworna, choć i tak bardzo niska. I że nie sądziłam, że to właśnie będzie najbardziej skomplikowaną czynnością związaną z moją wyprawą.

A zatem. Zarezerwowałam. W Biliger Mietwagen, które mnie przekierowało do Auto Europe, które mi wynajęło auto w Dollar Thrifty. Ponieważ opłata za podróż w jedną stronę generuje się dopiero po dokonaniu rezerwacji, a w Dollar Thrifty wynosiła 750 USD, to zadzwoniłam Auto Europe przez Skype Out (1,25 zł za 13 minut rozmowy) i znalazłyśmy z panią lepszą ofertę w Alamo, gdzie opłata ta wynosi 500 USD. W Enterprise jest to tylko 200 USD, ale tam chcą jakieś pełniejsze ubezpieczenie ode mnie, albo na wejściu oferta jest droższa, bo panu wychodziło sporo ponad 1200 USD, a teraz potwierdzić tego nie mogę, bo pan się przestał odzywać i już mnie najwyraźniej nie lubi.

A zatem mam auto, za 240 EUR + 500 USD. Na 9 dni, bo tylko na odcinku Houston-San Diego. Potem będę jechała inaczej, potem będę zresztą już w Kalifornii, więc zakładam, że życie będzie piękne, słoneczne i zapomnę na chwilę o tym, co aktualnie mamy za oknem. Na wszelki wypadek napisałam jeszcze do operatora (Alamo) z pytaniem, jaki będzie grand total, co bym nie była zaskoczona, jak podjadę do ich agencji gdzieś niedaleko lotniska i zakrzykną mi jeszcze 500 USD za fakt bycia blondynką. Albo za długie nogi ;)

Na szczęście tę rezerwację mogę bezkosztowo anulować aż do 48 godzin przed odbiorem auta, więc jeśli znajdę jakąś lepszą opcję, to skorzystam z anulacji i będę szczęśliwym człowiekiem. Wzięłam oczywiście najmniejsze możliwe auto, zakładając, że jak będą chcieli, to mi dadzą większe. Spytałam w Alamo, czy są jeszcze jakieś dodatkowe discounty albo inne rabaty. Może jakieś kupony. A może w połączeniu z foursquare mogłabym mieć zniżkę. Albo jak stanę na lewej nodze, a prawą podniosę na wysokość łokcia. (tak, poziom absurdu związanego z tym wynajęciem auta już mnie doprowadził do swoistego wymęczenia tematem).

Wyjazd za tydzień.
Kupiłam soczewki.
Zamówiłam karty SD do aparatu fotograficznego (biorę cyfrówkę przyjaciela, Canona z 20-krotnym zoomem optycznym i stabilizacją obrazu).
W weekend jadę kupić przejściówko-czytnik do iPada (skoro mogę zrzucić zdjęcie na iPada i Wam je tutaj wkleić, to po co mi komputer?).
Mieszkanie wynajęte, na dniach się spotykam z najemcą, równie szczęśliwym jak ja, że udało nam się znaleźć siebie, bo on potrzebuje tylko na miesiąc, jak i ja.
Już wiem też, że bagażu rejestrowanego mam tylko jedną sztukę, do 23 kg, a druga mnie będzie kosztować 60 USD, więc muszę sprawdzić, czy na pewno chcę brać walizkę pomarańczową. Ona swoje waży, gdy jest pusta, więc może jednak plecak to sensowniejszy pomysł, zwłaszcza że w drodze powrotnej na pewno będę miała drugi bagaż. We'll see.
Jeszcze do księgowej podjechać podpisać zeznanie i dowiedzieć się, jak należy dokumentować wydatki tam, żeby je zaliczyć do kosztów tutaj.
I kosmetyczka dziś wieczorem.
I przygotowanie muzyki, książek, przewodników i innych.

Jest dobrze.
One week to go.

A na deser coś na temat. Oglądamy. Od początku do końca :)




UPDATE - napisali do mnie przed chwilą z billiger mietwagen, że te 750 USD za one-way fee to bardzo niekorzystna oferta i National ma wprawdzie trochę droższe auto, ale za to tylko 250 USD tej opłaty. I czy mogę do nich zadzwonić, a jeśli nie, to może mogę im podać swój numer telefonu, to oni zadzwonią, bo przecież ma mi wyjść tanio. Sprawdziłam właśnie na stronie National. Rzeczywiście. Chyba się zmieszczę w 650 dolarach. Kurde, kurde :)

UPDATE2 - Pani z billiger mietwagen zadzwoniła i przebukowałyśmy na National, który bierze 250 USD opłaty niezależnie od długości drogi. Tamte dwie pierwsze rezerwacje zostały anulowane, ciekawe kiedy pieniądze wrócą na kartę. Ale ja poszłam dalej, sprawdziłam na rentalcars.com (partner  booking.com) tę samą ofertę. Wyszło mi o 50 EUR taniej. Zabukowałam zatem czwarte już dzisiaj auto, i napisałam do biligerów, że jeśli mogą mi zaoferować taniej, to ja chętnie wezmę, ale jeśli nie, to bardzo uprzejmie rezygnuję.

To be continued.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz