czwartek, 14 marca 2013

55. Konwersja marzeń na zadania

Tak sobie myślę, że chyba jednak sobie wyrobię prawo jazdy międzynarodowe. Jeszcze zdążę, a chyba warto. Moi osobiści lokalsi mówią wprawdzie, że można jeździć do 6 miesięcy na naszym zwykłym polskim, a internet twierdzi, że na pewno przez miesiąc, ale pomyślałam sobie o tej opcji "drive away"., czyli że zamiast wynajmować auto, najmę się jako kierowca dla kogoś, kto chciałby swoje auto przewieźć z punktu A do punktu B. A nuż coś mi się w głowie zmieni albo dostanę do ręki możliwość skorzystania z takiego rozwiązania i nagle brak międzynarodowego prawka będzie przeszkadzał.
Zdjęcie, 30 zł i 7 dni - i będę miała sprawę z głowy.

Syn osobisty zamierza zdać prawko latem, jak tylko skończy 15 lat. W Teksasie jest to możliwe, a że on nauczył się zmieniać biegi już dobrych parę lat temu, to wcale mu się nie dziwię. Podobno po powrocie nie będzie mógł jeździć aż do ukończenia 18 lat, ale za to później wystarczy, że zda teorię. Albo jakoś tak. Będziemy się interesować, jak już wróci :) Podobno zresztą, gdyby mieszkał tam na jakimś wielkim terenie, to już od 12 roku życia miałby prawo dojeżdżać samodzielnie do granic ziemi, żeby wsiąść do autobusu szkolnego. Dwunastolatek za kierownicą brzmi przerażająco, gdy się pomyśli o naszych korkach i warszawskim sposobie wciskania się na siódmego oraz przejeżdżania na "głębokim" żółtym, ale tam zapewne wygląda to inaczej. Szczególnie jak nie ma żadnego innego użytkownika drogi w promieniu wielu kilometrów, a auta są wszystkie wyposażone w automatyczne skrzynie biegów.

Dzisiejsze słońce sprawiło, że mam ogromną ochotę pojeździć na motocyklu. Pewnie już wszystko zapomniałam, bo ostatni raz siedziałam na motocyklu w czasie egzaminu pod koniec listopada, ale może uda mi się jakiegoś kumpla namówić, żeby na godzinę dwie mi pożyczył swoją maszynę na jakimś placu, co bym mogła przypomnieć swojemu ciało, co się robi, w jakiej kolejności i dlaczego. Kask ciągle czeka na pierwsze użycie, słońce razi w oczy, nogi aż się pchają do przodu. Jest jeszcze za zimno, wiem i nie mam rękawiczek zimowych, ale i tak mnie ciągnie. A może uda się gdzieś jednak w Stanach wynająć motocykl i pojechać przed siebie. W siną dal.


Choć właściwie równie dobrze to mogą być konie na plaży (nie umiem jeździć konno, raptem kilka doświadczeń jako 10-latka, ale przecież na chwilę, na moment, może się uda?) albo jakaś motorówka. A może windsurfing? Próbowałam ze dwa lata temu w Swornychgaciach i choć więcej czasu spędziłam w wodzie niż na desce, a ramiona mnie bolały przez trzy dni, to chętnie spróbowałabym ponownie. A może coś jeszcze innego mnie zachwyci. Jadę z totalną otwartością na nowe. Insektów jeść nie muszę, ani spać pod gołym, mokrym i zimnym niebem, nie muszę też zaprzyjaźniać się z robactwem nowojorskim, ani z agresywnymi przedstawicielami grup przestępczych. Za to chętnie pójdę na dobry koncert, poznam fajnych alternatywnych ludzi, zobaczę coś więcej niż hotele, muzea i miejsca opisywane w przewodnikach. Posiedzę w knajpie, posłucham ich codzienności, posmakuję uch potraw. No, zwiedzanie egzotycznego świata!

(tak po cichu Wam powiem, że gdyby nie różne zobowiązania finansowe i pracowe, to mogłabym po prostu zamknąć dom i zniknąć. Nie żeby tu mnie nic nie trzymało, bo mam przyjaciół, rodzinę i plany, ale widzę, że od kiedy przeszłam w tryb "jestem panią wszechświata", to przestałam postrzegać życie jako szereg zobowiązań, a zaczęłam systematycznie konwertować swoje marzenia i pomysły na proste zadania i ciekawe wyzwania. Chcesz wyjechać do Nowej Zelandii, żeby hodować tam konie, albo co tam się hoduje? Długopis, kartka, checklista i do roboty. A właściwie bez długopisu i kartki też można, w dobie ipadów i innych androidów. Nie wierzysz? Ja też nie wierzyłam)

Tymczasem tematy otwarte, do jak najszybszego zamknięcia: wynajem auta, plecak, moje mieszkanie, koty i lekarze. Two weeks to go. 

2 komentarze:

  1. Lata całe i znowu lumpiatek w necie znaleziony...Młodość powraca ;-)))

    OdpowiedzUsuń
  2. na Nowej Zelandii hoduja owce. Nie sadze, ze chcialabys ujezdzac owce, ale moglabys nauczyc sie je strzyc.

    OdpowiedzUsuń