wtorek, 19 lutego 2013

47. Spacerkiem po Warszawie

Zupełnie przypadkiem trafiłam dzisiaj w miejsce w centrum Warszawy, którego wcześniej nie znałam. Próbowałam zaparkować na Tamce, ale jest to bardziej niż skomplikowane. Wepchałam się nawet na parking pod Biedronką, ale był pełen, więc pojechałam dalej do góry i skręciłam w Bartoszewicza, gdzie czekało na mnie ostatnie wolne miejsce. Zamiast wrócić naokoło postanowiłam poszukać schodów w dół i w ten oto sposób znalazłam się na uroczej ul. Dynasy, gdzie nigdy wcześniej nie byłam. Kamienice, schodki, różnice poziomów i jakaś stara pracownia krawiecka. Pani z pieskiem. Studenci bez czapek. Gimnazjalista z ogromnym plecakiem. Wszystko zaśnieżone, schody śliskie na tyle, że wizualizowałam już siebie w szpitalu z nogą na wyciągniku albo przynajmniej silnie potłuczona.
Nic z tego. Dotarłam do Tamki jakoś na azymut, między budynkami i szybko załatwiłam to, co chciałam w klubokawiarni Osir. 

Czy Wy też tak macie, że jak idziecie nieznanymi ścieżkami i nie jesteście pewni, czy aby będzie przejście, to ryzykujecie, zakładając, że najwyżej się cofniecie, jeśli dana dróżka zaprowadzi Was na przykład do ściany, a nie na przestrzał? Regularnie daję się wrobić w jakieś dziwne podwórka i inne "cul de sac", ale nie umiem się powstrzymać.
Muszę sprawdzić, czy jest przejście i z niego skorzystać.

Rozsądny człowiek poszedłby ulicą, naokoło, co by nie błądzić i nie nadrabiać drogi.
Faktem jednak jest, że właśnie tak błądząc udało mi się nieraz trafić na niezwykłe miejsca, ciekawe przestrzenie albo schowane kluby lub place. Coś za coś.

Wracałam z tej Tamki w jakimś beznadziejnym korku. Czy stamtąd można się wydostać inaczej niż dołem? Spróbowałam przecisnąć się przez Foksal, ale zapomniałam, że nie ma przejazdu do Smolnej. U góry budowa metra, na Krakowskim jest zakaz ruchu.
Czy ja coś przeoczyłam?

(a piosenka na okoliczność tego, że trochę się ostatnio czuję dzieckiem . A że jutro będę o rok starsza, to trzeba z tej nagle odzyskanej młodości korzystać!)


2 komentarze:

  1. sto lat!!! i wspanialosci w podrozach! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. O tak! Nie ma nic lepszego niż takie nieoczekiwane odkrycia, uwielbiam chodzić po małych, nieznanych uliczkach - a jest ich w Warszawie mnóstwo! Dla mnie świetną okazją na takie zwiedzanie są spacery z psem (bo przecież ile razy dziennie można łazić w kółko po tym samym parku?), fantastyczne miejsca odkrywam w okolicy (a czasem po prostu oglądam te już znane pod zupełnie innym kątem). Czasem trafiam na takie, które wyglądają jakby czas się zatrzymał :)

    OdpowiedzUsuń