wtorek, 29 stycznia 2013

39. Krav maga

W ramach przygotowania do wyjazdu zaczęłam się więcej ruszać.

A to basen, a to zakusy na jogę (ciągle nie możemy z koleżanką dotrzeć, może jutro się wreszcie uda, zwłaszcza, że mam śliczną fioletową matę z poprzedniego zrywu jogowego), a to grota solna (to mój ulubiony sport w ramach karty Multisport), a to wreszcie krav maga.

Zaczęłam chodzić w zeszłym tygodniu, dzisiaj były trzecie zajęcia, ale już wiem, że to strzał w dziesiątkę. Grupa kobieca, w której zasadniczo góruję wzrostem (i wagą pewnie też ;). Kilkanaście sympatycznych dziewczyn z jajem, albo nawet jajami. Prowadzące całkiem fajne, choć jedna to ma taką figurę, że od razu ją znienawidziłam. Moja jałowa i nieuporządkowana część ((c) prof. Krystyna) była zachwycona.

Uczymy się uderzać i pracujemy nad kondycją. Uczymy się skanować otoczenie i wykorzystywać siłę swojego ciała. Uczymy się uderzać precyzyjnie i unikać precyzyjnych uderzeń naszych koleżanek. Na razie to same podstawy, ale już mi się podoba :)

Pierwszy kurs mam skończyć przed wyjazdem. Jeśli nawet nie będę musiała sprawdzać swoich umiejętności w praktyce, to przynajmniej będę pewniejsza siebie. Ciałem. Bo umysłem jakoś daję radę ;)
I może wreszcie nauczę się robić pompki?

Tymczasem wracam do portali samolotowych. Bilety się same nie kupią.

zdjęcie pobrane ze strony:
http://www.westonkravmaga.com/images/krav_maga_gun.jpg 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz