wtorek, 29 stycznia 2013

38. Aretha Franklin

No i stało się. Wydałam pierwsze pieniądze w związku z wyprawą.
Na bilety. Ale nie samolotowe :)

Właśnie kupiłam dwa bilety na koncert Arethy Franklin w Prudential Hall, NY, 30 marca.
Jutro mają polecieć do Houston, gdzie będą czekać, aż Młody przywiezie je z powrotem do NY :)
Słabo? :)

Nie obyło się oczywiście bez problemów technicznych. Najpierw okazało się, że właściwie tylko na stronie NJPAC te bilety mają jakąś sensowną cenę i jest ich rozsądny wybór, a wszędzie indziej są ze dwa razy droższe (dziwne, nie?). Później, gdy już poszłam po rozum do głowy i wybrałam nie te najtańsze i najdalsze od sceny, (acz bez przesady, kupiłam te drugie od dołu), za jedyne 60 dolców, okazało się, że moja przeglądarka Chrome nie bardzo chce gadać z ich systemem zamówień. Niestety Firefox się również wyłożył, a konkretnie to na etapie podawania danych karty kredytowej. Guzik "submit" nie pozwalał mi zatwierdzić zamówienia. Byłam nieco skonfundowana, bo wolałabym, żeby te trzy próby i naście kliknięć, które poczyniłam nie odznaczyły się przypadkowym zakupem sześciu biletów, zamiast dwóch. Albo dwudziestu :)
Napisałam do nich mail.

Najpierw odpowiedzieli pustym mailem zwrotnym.
Następnie jednak kazali do siebie zadzwonić.
Uzbroiłam się więc w skype out, na którym miałam jeszcze jakieś 5 zł z hakiem i zadzwoniłam.
Miła pani nie wiedziała, o co chodzi, ale grzecznie odnalazła moje logi, potwierdziła, że coś nie wyszło i zaproponowała zakup przez telefon.
A ja, jak to naturalna blondynka, oczywiście się zgodziłam. Uznałam bowiem w głowie, że i tak ten ich system nie był sekuryzowanym systemem płatności online, więc jeśli chcieli ukraść dane mojej karty kredytowej, to już dawno to zrobili. I podałam miłej pani wszystkie dane. Przez telefon. Czyli zrobiłam to, czego nie wolno. Podobno.

(no risk, no fun? no ależ, jakże mogliby mnie oszukać, skoro to tak cudowny koncert??)

A ona poinformowała, że jutro wysyłają, podała mi numer zamówienia i nawet dostałam zaraz mail z potwierdzeniem. Na koncie zablokowało mi równowartość dwóch biletów, podatków i opłat za ich wystawienie i na razie nikt nie kupił sobie nowego auta z moich pieniędzy.
No to może nie będzie tak źle, prawda?

To i tak nie ma znaczenia, przecież chodzi o Arethę Franklin. Proszę Państwa, jest dobrze :)




3 komentarze:

  1. To podawanie numeru karty kredytowej przez telefon - tak bardzo nas szokujące - w Stanach, Australii czy Nowej Zelandii jest bardzo popularne.
    Ale pamiętam też nasz brak zaufania, jak podczas podróży chcąc zarezerwować nocleg w hostelu chcieli od nas nr karty przez tel :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. jest dobrze, a bedzie jeszcze lepiej. sledze z wypiekami na twarzy (wizualizacja doslowosci mile widziana).

    OdpowiedzUsuń
  3. Jak kiedyś ludzie żyli bez emalii, bez potwierdzeń i bez komórek, oczywiście te szare zawsze w cenie!

    OdpowiedzUsuń