czwartek, 17 stycznia 2013

28

Kilka osób kazało mi wykupić sobie dobre ubezpieczenie na czas wyjazdu. Że koszty leczenia są w Stanach horrendalne, a dentysta jest słowem, którego się nie wypowiada.

Sprawdziłam swoją kartę kredytową w Multibanku i zobaczyłam, że mam całkiem niezłe ubezpieczenie podróżne na wyjazdy za granicę. Nie zadziałało przy okazji wypadku samochodowego, bo rozwaliłam się w Polsce, ale teraz tak się ustawię, żebym mogła skorzystać z tego ubezpieczenia w Stanach. Wystarczy bowiem, żebym kupiła bilety samolotowe płacąc tą kartą.

Koleżanka mówi, że przy okazji wypożyczania auta lub motocyklu będę musiała jeszcze zapłacić ichniejsze OC, ale to chyba całkiem normalne (?) i nie zamierzam tego unikać.
Zastanawiam się jednak, czy powinnam jeszcze jakoś dodatkowo się zabezpieczyć na okoliczność jazdy na motocyklu - w tym bankowym ubezpieczeniu nie mam żadnych wykluczeń w tym zakresie, ale może to nie wystarczy?

No i przede wszystkim - czy uda mi się wynająć motocykl w zwykłej wypożyczalni. Gdybym była trochę bardziej bogata i miała większy zmysł mechaniczny - kupiłabym sobie coś małego i sprzedała przed powrotem do Polski. Obawiam się jednak, że to może być totalna klapa i studnia bez dna, więc chyba nie zaryzykuję.
Już wystarczy, że syn mnie strofuje:
- Mamo! Ty ledwo co się nauczyłaś jeździć, a chcesz od razu na amerykańskie autostrady? One mają po 7 pasów, przecież to niebezpieczne!

No tak, synu, niebezpieczne. Ale jakże też przyjemne!


1 komentarz:

  1. jeden pas jest niebezpieczniejszy niż 7. syn może jeszcze nie wiedzieć.

    OdpowiedzUsuń