wtorek, 15 stycznia 2013

25

It's official, proszę Państwa, kwiecień 2013 spędzę za wielką wodą.
Mój pierwszy raz. I od razu na 5 tygodni.

Na razie jeszcze szperam i myślę, chodzę i pytam, a przede wszystkim czytam i guglam, ale już wiem, że na pierwszy ogień pójdzie Nowy Jork, na jakiś tydzień, z synem, który przyleci z Houston.
Później może polecę z nim na południe, i gdy on wróci do szkoły po przerwie, ja wypożyczę motocykl i wybiorę się w trasę na zachód, aby przez Los Angeles dotrzeć do San Francisco. To raptem 3000 km.

Ale może wcale tak nie będzie, tylko pojadę z NY wzdłuż wschodniego wybrzeża przez Filadelfię, Waszyngton i Nashville, zahaczę o Dallas i znowu dojadę do Houston, skąd polecę gdzieś tam indziej (do San Francisco mnie jednoznacznie ciągnie).
Nie wiem jeszcze, ani co warto, ani na co mam ochotę.

Budżetu właściwie nie mam, ale wychodzę z założenia, że nie codziennie można sobie bezkarnie wyjąć 5 tygodni i uciec w siną dal. Więc będę miała długi. No chyba, że poznam dyrektora marketingu Hondy albo Yamahy, ewentualnie Suzuki i dostanę w prezencie jakiś fajny motocykl na wypróbowanie. Najlepiej 600-tkę. I opowiem o nim potem wszędzie, a przede wszystkim o tym, jak cudownie się jeździ po amerykańskich drogach. Może w sumie też być dyrektor jakiejś firmy z podzespołami, albo olejowej. Albo bogaty polski dealer.
Anybody?

A wracając zza wielkiej wody może zahaczę o jakieś fajne europejskie miasto, skoro mam czas aż do końca długiego weekendu majowego. Paryż, Londyn, Madryt, Amsterdam? Dawno mnie nie było!

Póki co widzę, że moje osobiste dziecko może do mnie dolecieć do NYC  tylko liniami United Airlines, bo w innych oczekują specjalnej opłaty na okoliczność tego, że nie ma 15 lat. Jedynie 100 USD za każdy odcinek, więc chyba sobie daruję śliczną panią stewardessę do opieki nad nim :)

Muszę zatem załatwić sobie wizę, prawo jazdy międzynarodowe i odpowiednie ubezpieczenie (motocykl oraz OC, żebym w razie jakiejś szkody nie musiała ogłosić bankructwa). Powinnam też zanabyć jakiś strój na motocykl, ale to raczej tam na miejscu - na pewno będzie taniej. Kask już mam :)

I teraz proszę Państwa, wchodzicie Wy.
Z Waszymi dobrymi radami. Z doświadczeniami. Z rodzinami, znajomymi i pustymi mieszkaniami, które ktoś absolutnie chciałby mi pożyczyć na parę dni. Na ten przykład w Nowym Jorku. Może ktoś wyjeżdża na Wielkanoc i ma kotka, którym koniecznie trzeba się zająć? Albo pieska, który nie lubi amerykańskich petsitterek? A może ktoś po prostu mnie lubi i chciałby mnie zaprosić do siebie? Zajmuję trochę miejsca, nie przeczę, ale za to mogę zaśpiewać jakąś kolędę. Albo mogę jej NIE ZAŚPIEWAĆ. Wybór należy do Państwa :)

Potrzebuję też listy książek, które powinnam przeczytać przed wyjazdem. I filmów, które koniecznie muszę obejrzeć (Kill Bill, Grindhouse, Thelma i Louise, co jeszcze?).
Poproszę również o linki do fajnych stron i informacje o koncertach.

Linki do portali z biletami samolotowymi już mam. Jak kupię, dam znać.
Liczę na Was.
W zamian obiecuję relację z drogi.

Lumpiata w Ameryce.
Brzmi co najmniej jak Żandarm w Nowym Jorku.
Stay tuned!


1 komentarz:

  1. Z filmów to proponuję "Easy Rider" dodać, ale jak wolisz happy end to lepiej "Gang Dzikich Wieprzy". Jeśli przewidujesz jakiś ostry skręt w lewo sprawdź koniecznie też "Dzienniki motocyklowe".

    Jeśli rozważasz ścigacza zamiast harleya to "Cool as Ice" koniecznie

    OdpowiedzUsuń