poniedziałek, 27 sierpnia 2012

21

Mijają 3 tygodnie od mojego ostatniego wpisu, a ja znowu pakuję walizkę.
Tym razem wycieczka jest służbowa, ale nad jeziorem Bodeńskim jeszcze nigdy nie byłam, ani w Konstancji, a na lotnisku w Zurichu lądowałam jako niespełna pięciolatka, wiele lat temu, więc nie bardzo pamiętam.

Jezioro Bodeńskie (Lac de Constance) mieści się na granicy 3 krajów europejskich (Niemcy, Szwajcaria i Austria) i całkiem niedaleko Liechtensteinu. Jest to trzecie co do wielkości jezioro w Europie - rzecze Wikipedia - po Balatonie i jeziorze Genewskim. Niech mu będzie :) Trzecie też może być.

Nie wiem, czy wzdłuż brzegu znajdę jakąś fajną ścieżkę do biegania, ale chyba jednak zapakuję buty, bo bieganie mnie ostatnio wkręciło, więc trzeba iść za głosem serca, czy też nóg ;)

Niewiele wiem o Konstancji, jeszcze mniej o Friedriechshafen, w którym mam odwiedzić targi rowerowe. Miasteczka niemieckie i szwajcarskie są zazwyczaj urokliwe per se, więc nie zamierzam się nadmiernie przygotowywać do tej podróży, ale ciekawa jestem ich klimatu. Trochę żałuję, że nie będę miała auta, bo bym przejechała jezioro wokół. Ale tym razem to nie są wakacje. Dobre i to.

Wydrukowałam wszystkie bilety, plany, rezerwacje i sprawdziłam godziny pociągów oraz promów. Wiem, gdzie jest w Konstancji informacja turystyczna i zamierzam ją nawiedzić w drodze do hotelu.

Lubię lokalne biura turystyczne. Zazwyczaj pracują w nich ludzie, którzy są lokalnymi patriotami i naprawdę lubią opowiadać o swojej okolicy. Można dostać mapkę, czasami jakieś dobre kontakty, częściej informacje o imprezach i fajnych knajpkach. Nigdy zresztą nie zapomnę pani w informacji turystycznej w Ljubljanie (Słowenia). Zapytałam o najfajniejszy ich kemping, bo miałam kaprys na luksusowy placyk pod namiot dla mnie i Młodego. Pani spojrzała na mnie nieco dziwnym wzrokiem i odpowiedziała: "Kemping? U nas jest tylko jeden, na północy miasta" i wróciła do swoich zajęć. Nie skorzystałam. Pojechaliśmy wtedy dalej, nad wybrzeże Adriatyku, do Trieste, gdzie znaleźliśmy kemping 5-gwiazdkowy, w którym pan nas woził meleksem od miejsca do miejsca, co byśmy sobie wybrali najfajniejsze. Mina pani z informacji turystycznej mnie wtedy skutecznie zniechęciła.

Tymczasem Konstancja. Ostatni tydzień wakacji. A może u nich już nie? W Niemczech dzieci chyba wcześniej zaczynają rok szkolny. To akurat chętnie sprawdzę. Do miłego! 

2 komentarze:

  1. w Berlinie to moje dzieci już od dwóch tygodni zasuwają do szkoły. Ale to chyba zależy od poszczególnego Landu.

    OdpowiedzUsuń
  2. w Friedriechshafen byłam wiosną. szkoda, że się nie zgadałyśmy, bo niedaleko są fajne miejsca.

    OdpowiedzUsuń