niedziela, 22 lipca 2012

18

Kotor i Cetinje. Dwa miasta czarnogórskie. Pierwsze niewielkie, nad zatoką kotorską. głównie starówka, ładna i bardzo turystyczna. Kamienne mury, wąskie przejścia, bramy i zaułki, czyli to, co tygrysy lubią najbardziej. Kilka mniej lub bardziej znanych zabytków, które skrzętnie ominęliśmy, gdyż z zabytkami jest jak z dobrą książką - jeśli nie masz warunków, żeby ją przeczytać samotnie, wygodnie i bez wkurzajacego i poganiającego towarzystwa, to nie ma sensu się za nią brać.
Usiedliśmy na kawie z dała od głównych szlaków ludzkich, skorzytsaliśmy z internetu i bylo nam dobrze. Urlop jest od odpoczywania, a nie od zaliczania kolejnych punktów programu.
Po południu Cetinje, była stolica Czarnogóry. Obojgu nam sie skojarzyło z podlaskiem - niska kolorowa zabudowa, stosunkowo szerokie ulice, nieszczególnie zaawansowany handel i co kilkadziesiąt metrów knajpach z ogródkiem. zjedliśmy tam obiad, za połowę ceny z Budvy, a przecież to tylko 32 km. Miasteczko bylo prawie puste - wycieczki zorganizowane przejeżdżają zapewne rano. I w miarę chłodne, bo to jednak trochę wyżej i trochę dalej niz gorące wybrzeże. Cudna chwila oddechu.

Pan na przystanku autobusowym powiedzial, ze autobusy do Budvy jeżdżą co 45 minut, dlatego Młody sie rzucił w pościg, gdy zobaczył odjeżdżający nam sprzed nosa autobus powrotny. Kierowca go niestety nie zauważył, a pozostali pasażerowie patrzyli przez okno pełni podziwu, ale nic nie powiedzieli. Chcieliśmy więc złapać okazję, okazja sie jednak nie zatrzymała. Żadna z tych kilkunastu, na które machałam. Być może dlatego, ze staliśmy w idiotycznym miejscu. Zamiast przy szosie do Budvy, zostaliśmy przy przystanku, który był już w mieście, kilkaset metrów niżej. Gdybyśmy jednak poszli na szosę, to moglibyśmy przegapić autobus.
Wróciliśmy więc autobusem, na który wcale nie musieliśmy tak długo czekać.

W porównaniu z Albanią Czarnogóra jest całkiem zielona, co wydaje mi sie absurdem, jeśli przypomnę sobie swoje odczucia sprzed tygodnia, gdy dotarliśmy do Budvy. Tak to jednak jest, ze wystarczy czasem pojechać 150 km na południe, zeby docenić roślinność głębokiej północy, jaka tutaj mamy :) Tak samo, wystarczyło wyjechać troche wyżej, do Cetinje, zeby zdać sobie sprawę, że ten kraj wcale nie jest bogaty, niekoniecznie jest bardzo drogi i nie musi być nieznośny upał, tylko trzeba widzieć, gdzie sie przed słońcem schować. ciekawe, jak nam sie spodoba Podgorica. Wybieramy sie jutro albo we wtorek.

Mój organizm ma już dość mięsa i frytek. kalmarow też juz mi wystarczy. Jutro chyba skupię się na salatkach, bo ryby są jednak zbyt drogie. Zapoznana para wspolturystów zeznała, że ich pierwszy obiad z rybą w tle kosztował 60 euro. Państwo wybaczą, ale wolę takie pieniądze przeznaczyć na coś innego. Na przykład kolejne opakowanie plastrów na odciski. albo nowe buty, które nie będą ani za ciepłe, ani zbyt obcierające, ani zbyt płaskie.

Zapamiętać przed kolejną wycieczką w siną dal: do podróżowania trzeba mieć dobre buty (ważne zwłaszcza w upale), zdrowe stawy i brak kłopotów z krążeniem, bo puchnące nogi w autobusach nie pomagają się przemieszczać po świecie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz