sobota, 14 lipca 2012

12

Reisefiebier w moim wykonaniu jest dość sympatyczne. Wszystko zostawiam na ostatnią chwilę i choć wydawać by się mogło, że nie zdążę z tym, co powinnam zrobić, to jednak jakoś zawsze mi się udaje zapakować auto, plecak albo walizkę i rzadko kiedy o czymś zapominam.
Gdzieś już na tydzień przed wyjazdem zaczynam bowiem o nim myśleć i stosuję metodę kartki, którą zaszczepiła mi moja osobista matka. Ilekroć mi wtedy przyjdzie coś do głowy, co powinnam zabrać albo załatwić, tylekroć zapisuję. Na kartce.
A potem skreślam, jeśli już mam to gotowe.

W obecnych czasach kartkę zastąpiła aplikacja w chmurze (czyli, że mam do niej dostęp z każdego urządzenia), ale zasada jest ta sama.
Spisujemy, skreślamy. Dopisujemy, dokreślamy.



Na mojej obecnej kartce jest:

zgrać książki na kindla i na ipada
kupić 30 EUR
kapelusz jakiś? 
ładowarki sprawdzić 
jakąś grę do autokaru
mata na plażę
ewentualnie coś na spanie do autokaru (czym się przykryję?)
soczewki, pasta do zębów do autokaru
zrobić skany dokumentów i zachować w chmurze 
paszporty
przewodniki
torebka na szyję
czołówka do autokaru
chleb na kanapki
sandały do wody
autoresponder na mailu
umowę wydrukować
pamiętnik 
wyczyścić kuwetę
plecak na jednodniowe wycieczki

Tak. Jutro wyjeżdżam. Autokarem. Do Czarnogóry. 
Stay tuned. Będę nadawać, o ile znajdę jakieś fifirifi. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz