wtorek, 2 maja 2017

285. Matura 2017

O moim osobistym maturzyście pisać nie będę, bo on bardzo dba o swoją prywatność (jak widać konflikt pokoleniowy nie musi dotyczyć tak prostych rzeczy jak podejście do muzyki i technologii, skoro może być bardziej wysublimowany), ale może chociaż parę słów o rodzicu takiego delikwenta.

Patrzę Ci ja bowiem na tego młodego człowieka i z jednej strony zazdroszczę mu, że całe życie przed nim i że realnie może wszystko, bo wszystkie ważne decyzje wszak jeszcze przed nim, z drugiej jednak widzę, jak ciężko jest mu podjąć jakąkolwiek. Bo przecież on jeszcze nie wie, czego chce i tym bardziej nie wie, kim jest - trudno zresztą tego oczekiwać od tak młodego dorosłego. Ma tak różnorodne plany i możliwości, że doprawdy byłabym jasnowidzem, gdybym dzisiaj była w stanie stwierdzić, gdzie będzie za dwa lata. A co dopiero za dziesięć.

Patrzę więc na niego, próbujemy razem analizować opcje, narzucać mu niczego nie będę, i nagle łapię się na tym, że ja też nadal mogę. Wszystko. Trochę już tego "wszystkiego" dokonałam - różne ostatnie zmiany w życiu, w podejściu do świata i do ludzi, ta cała moja "droga", o której jest ten blog. Ale jednocześnie widzę, że nieco już osiadałam i moje szalone plany już wcale takie szalone nie są. Jak nic się postarzałam i teraz już tylko polskie seriale w telewizji, herbatka w szklance i bieżnik na stoliku kawowym.

Siedzimy razem na kanapie, przypominamy sobie czym się różni metonimia od elipsy i zastanawiamy się, czy jest sens pić energetyki przed samą maturą ("nie będę szedł na dopingu, Mamo, zapomnij"). Rozmawiamy o lekturach, tu R. bryluje i opowiada swoje własne interpretacje poszczególnych bohaterów - o tym, że Izabella Łęcka nie była szczególnie sensowną kobietą, że Pan Tadeusz to powieść o ruchaniu i ruchawkach, a Przedwiośnie się zachwyca rewolucją robotniczą mniej więcej tak samo, jak Wesele wsią - niczym dzisiejszy hipster walką o demokrację.

Młody cichym głosem pyta, kiedy będzie znowu mógł się pouczyć matematyki.

Tymczasem obracam w głowie różne pomysły na siebie. Skoro dziecko osobiste ma już średnie wykształcenie (tak przynajmniej napisali na świadectwie ukończenia szkoły średniej), a ja za miesiąc bronię pracę dyplomową na Zarządzaniu i za 10 miesięcy kończę 40 lat, to najwyższy chyba czas, żeby zaplanować coś ciekawego.

Jakieś nudne to moje życie ;)  

Cywińska w Marsali, Sycylia, IT